Wszyscy potrzebujemy „Substancji” i dlaczego w tym świecie rządzą mężczyźni. – Psychologiczny aspekt Elizabeth Sparkle w perspektywie współczesnych singielek.

Nie chcę recenzować filmu bo recenzji jest multum. Chcę skupić się na psychologii filmu i tego jak to jest w rzeczywistym świecie. Film na wiele pytań nie daje odpowiedzi. Pokazuje mężczyzn w złym świetle. Jako tych, którzy decydują o losie kobiet. Zaczyna się niewinnie. Oto robotnicy tworzą gwiazdę dla wielkiej gwiazdy, która robi fit treningi ale no niestety jest już w pewnym wieku. W skrócie jest za stara. Mimo to wciąż piękna ale jednak. Ma poczucie, że jej życie się kończy. Jedyne co w życiu miała to samą siebie. Nie wiem kim była poza tym, że była znana. Kiedy gwiazda się starzeje ludzie przestają cię kochać. Aktualnie też się starzeje. Wszyscy się starzejemy. Nie wiem czemu bałam się iść na ten film ale nie żałuję. Nasza bohaterka jest postacią samotną. Ja jestem singielką. Mężczyźni w tym filmie są tłem. Jednocześnie to oni ustalają reguły tego show. Ona chce być kochana. To jej cel, żeby każdy ją kochał. Kiedy otrzymuje propozycje zażycia tajemniczej SUBSTANCJI mimo wcześniejszych obaw decyduje się to zrobić. Nie ma w tym składu tylko sposób zażywania. Zaczyna się od ZIELONEGO AKTYWATORA. Po chwili z ciała Elizabeth wychodzi nowa postać Sue. Każdy spodziewał się raczej młodszej wersji a tymczasem…

Czego uczy nas bajka „Dziki Robot” i dlaczego będąc dorosłym też warto na to iść i przeczytać.

W Kędzierzynie-Koźlu w Kinie Chemik miałam przyjemność iść na seans pt.”Dizki Robot” na podstawie powieści Petera Browna. „Dziki Robot” to piękna historia o Ziemi i technologii. O zwierzętach i przyrodzie. Nasz Robot ma na imię Rozz (Od Rozumu). Czuje się zagubiony kiedy trafia do lasu gdzie krąży Lisek Kapuś. Dla zwierząt Rozzum jest egzotycznym stworem. W pewnym momencie nasz Rozz zabija ptasią rodzinę ale znajduje jajko. I z tego jajeczka wykluwa się ptaszek. Mamy więc historię relacji. Zwierzęta odgrywają ważną rolę. Pozornie niepasujący do tego świata Rozum zmienia ich świat. Poznaje miłość i uczucia. JASNODZIUBEK Nasz bohater musi nauczyć się pływać, jeść i latać. Zostaje on adoptowany przez Roza. Inne ptaki z jego kolonii nie akceptują na początku inności. Z czasem okazuje się, że to właśnie Jasnodziubek jest tym prorokiem. W tej historii czuć fascynację Biblią, Technologią. Czuć klimaty polityczne czyli wtedy kiedy dzieje się krzywda działamy razem mimo różnic. Pięknie pokazane jest jak relacje się rodzą. Pięknie pokazane jak może człowiek zmienić się. Pokazuje, że nienawiść w sumie nigdzie nas nie zaprowadzi. Świat zwierząt kontra technologia, kontra wybawca Rozz. Relacje są zmienne, ludzie często się kłócą. Jednak kłótnią ma swoje zalety bo jest drogą do porozumienia. Film oglądamy z…

Rzeczywistość kontra B&B love cz.3

B&B LOVE CZYLI SPEŁNIANIE WYMAGAŃ I OCZEKIWANIE DRUGIEJ OSOBY ROZMOWY PRZY MANGO MATCHA LATTE (youtube.com) Kiedy jedziemy na wakacje zazwyczaj czegoś oczekujemy. Rzadko kiedy oczekujemy miłości ale tak też się zdarza. B&B Love spełnia więc oczekiwania miłości. Problem polega na tym, że wybór jest jednostronny. Dlatego przypomina to nieco casting na pracownika i reklamę. Każdy z gości hotelowych jest Instagramowy. Mamy modelki i inne tego typu osoby ale jest kontrast. Do Renaty przybywają pracownicy produkcji. Jest Artur i Mariusz, ktorzy mają po prostu dobrą zabawę. Teraz do Marty na Sycylii przybył artysta i pojechał. Zakochała się zauroczyła Piotrem, który dał jej nadzieję. Po czym po prostu wrócił do Warszawy organizować wycieczki. Karolina poczuła się pewnie na Zanzibarze z Wojtkiem. Wtedy przybywają dwie kolejne kobitki Maja i Małgorzata. Wojtek ma wybór. Wojtek ma reklamę. Karolina wydaje się najmniej atrakcyjna z ekipy i bardzo wpasowuje się w klimat bycia pracowniczką zanzibarskiego Hotelu. Wymarzony świat i światowość. Mimo, że żyjemy w czasach gdzie możemy jechać wszędzie i zawsze to ta „światowość” nadal wydaje się być głównym aspektem. Problemem tego programu jest fakt, że wymaga on od jednej strony tylko życia w danym kraju i całkowite dostosowywanie się do życia tamtej osoby. Sam udział…

Emily w Paryżu a może w Rzymie a może raczej w Krakowie? ma powodzenie czyli popatrzmy na relacje w świecie naszej bohaterki. Czy rzeczywiście to taka barwna postać?

W naiwnym świecie Emily w Paryżu czyli kolejny sezon idealnej wizji marketingu i Francji – Szczerze o relacjach (annlove.pl) Emily w Paryżu a może raczej Rzymie ma powodzenie czyli popatrzmy na relacje w świecie naszej bohaterki. Czy rzeczywiście to taka barwna postać? – Szczerze o relacjach (annlove.pl) Emily powraca i robi zamieszanie. Gdyby przyjrzeć się postaci ujrzelibyśmy bezbarwną dziewczynę z dobrego domu, która jest z Ameryki. Fakt, że jako aktorka Lilly Collins to córka kultowego Phila Collinsa to wiemy. Jako kobieta spełnia cechy kobiety, którą panowie ubóstwiają nawet kiedy sprzedaje lubrykant zamiast kremu ale klient w marketingu to złoto. Fajnie, że serial akcentuje KRAKÓW 🙂 Wątek z Alfiem został dziwnie zakończony no bo liczy się przecież Gabriel. Zbliżają się święta i Gabriel postanawia spędzić je z Camille. Tymczasem nasza Emilka zostaje zaproszona do posiadłości rodziny Razat. Mimo uprzedzeń Emily wyrusza w podróż. Pomiędzy „sztywnymi zasadami” francuzów Emily wkracza w świątecznym swetrze pełnym radości. Czyli ten stereotypowy uśmiech Amerykanów, który uchodzi też za faux pas. Powiewa więc typowym stereotypem tak jak ludzie z miasta i ludzie ze wsi bo na wsi to tylko głupki. Tymczasem w życiu Sylvie mojej faworytki pojawia się córka jej drugiego męża i cóż, życie z nastolatkami…

Zapraszam do mojego cyklu „szkodliwe książki” czyli o Jelly Fruciku i tego co wydał- Chłopczyk w/bez makijażu

Jelly Frucik króluje ostatynio w INternecie. Możecie posłuchać moich przemyśleń na jego temat. Jak już mówię uważam, że potrzebuje on psychologa. Jestem osobą #lgbtfriendly więc mój komentarz do jego osoby jest związany bardziej z jego wizerunkiem. Czy wydawanie książki o niczym jest rzeczywiście sensowne? W książce znajduje się multum zabaw i jego zdjęć. Ewidentnie książka jest chaotyczna. Pokazuje, że chłopak jest bardzo pogubiony. Swoich fanów nazywa NIUNIAMI. Ma być takim guilty pleasure boy ale jest boyem cringowym. Jak wiemy niektórzy celowo chcą być #cringowi. Chciałabym zobaczyć Jellego bez makijażu. Myślę, że dla wielu TikTok jest terapią. Świat social mediów czasami jednak dla mnie jest trudny. Jest ciężki. Powoduje liczne stany. Nie bójmy się iść do psychologa czy psiatry bo to lekarze jak każdy inny. Wciąż nadużywamy określeń: ONA JEST NIENORMALNA. ON JEST NIENORMALNY. Obrażamy drugiego człowieka a nie wiemy jakie jest jego życie. Warto pomyśleć o Jelly jak o chłopcu, który powinien mieć filmiki bez makijażu. Wielu ludzi czeka na takiego chłopczyka zwłaszcza, że słuchałam rozmowy z nim. Wyglądał całkiem dobrze. Tak zwyczajnie. ZAPRASZAM DO OBSERWACJI MOJEGO KANAŁUMOICH SOCIAL MEDIÓW DZIĘKI

Konkurs- Stwórz o mnie mema , zapraszam do zabawy!

Zapraszam kochani. Mem musi być kulturalny i związany z literaturą. Ma mnie wyśmiewać. Zabrania się używania niestosownych memów naruszających regulamin czyli związanych np. z seksem czy innymi tematami. Memy mogą być także po angielsku.

Sex kontra kościół- Czy da się to pogodzić? O książce, którą powinna przeczytać każda kobieta i mężczyzna. „Boże, daj orgazm” Violetty Nowackiej(Wydawnictwo Harde, 2024)

Kościół i Seks to dwa największe problemy społeczne. Żyjemy w czasach kiedy kobieta walczy z byciem dobrą, poczciwą żoną i matką a pragnieniami seksualnymi. Jest to temat bezpieczny i zawsze na czasie. Pierwszy zarzut to okładka. Można tu było postarać się bardziej zważywszy na wciągający tytuł. Niestety grafika nie powala ale wiadomo najważniejsza jest treść. Na co zwraca uwagę autorka? Jest słuchaczką problemów kobiet i bardzo dobrze rozumie ich postawy. Widzi blokady, które w naszych głowach stosuje Kościół. Masz być grzeczna i czekać na tego jedynego księcia z bajki, katuj się z facetem nawet jak jesteś nieszczęśliwa. Blokady kobiet sprawiają, że żyją one zdominowane przez mężczyzn, których pragnienia seksualne są ważniejsze od pragnień kobiet. Podoba mi się, że autorka zwraca uwagę na to staromodne myślenie, że kobieta nie może czuć przyjemności seksualnej. Pamiętam jak poznałam kiedyś pewnego poetę, byłam pełnoletnia. Poszliśmy do jego domu a ja potem byłam naga i spięta jak kamień. Właśnie wtedy walczyły w mojej głowie poglądy, że muszę być grzeczną dziewczynką bo Bóg mnie nie pokocha. Nawet jeśli czułam się miło w towarzystwie tego faceta to jednak blokada ciała wygrała. Byłam przerażonym dzieckiem, które chce tego próbować ale też bardzo się boi dotyku i boi się…

„Miłość jak miód” czyli polskie „Holiday” czyli kontrast morza i gór i w tym wszystkim miłość.

Na Netflixie film pojawiał się mi przypadkiem. Dopiero po powrocie do Polski postanowiłam go obejrzeć. Majka, Agata i Gosia to trzy przyjaciółki. Majka jest wdową z dwójką dorosłych dzieci. Córka właśnie się rozwodzi i mama pomaga jej także w wychowaniu dzieci. Prowadzą oni cukiernię. Jeśli dobrze przyjrzyjcie się sytuacji życiowej Agnieszki Suchory to zobaczycie, że ona również jest wdową po Krzysztofie Kowalewskim. Także jej postać zbudowana jest na jej życiu. Podobnie jest z postacią Agatki, która jest bezdzietną weganką. Czyli tak jak i prywatnie Edyta Olszówka. Czyli medytująca i nieszczęśliwie zakochana w Rafale, który no nie jest zbyt dobrym kandydatem na męża i partnera. Wykorzystuje on bowiem naiwność Agatki. Przełomowym momentem okazuje się śmierć Gosi. Wtedy Agata upija się z rozpaczy a jej przyjaciółka jedzie w góry by zaopiekować się pieskiem. I motyw znany nam w „Holiday” polega na tym, że zamieniają się swoimi życiami. Oto Agata przejmuje dzieci i cukiernię a Majka szuka spokoju w górach poznając przy okazji Pawła- pszczelarza sąsiada Agaty. Kobiety zaczynają żyć swoimi życiami i okazuje sie, że obie znajdują to czego pragnęły. Cukiernia ma problemy, matka żyje w stresie chcąc dogodzić wszystkim. Córka Kamila chce by mama sprzedała cukiernie podobnie jak syn i zaczęła…

O związkach „good enough” czyli jest mi z Tobą wystarczająco ok chociaż „szału nie ma”

Kiedy myślimy o relacji dwóch osób zazwyczaj chcemy słyszeć piękne historie jak miłość się zaczęła. Kilka lat temu przeczytałam artykuł, że moje pokolenie chce żyć na poziomie wyystarczająco dobrym czyli żeby było co jeść, gdzie mieszkać. Żeby była jakaś stabilizacja. Większość moich znajomych jest w takich związkach. Nie są one złe, czy gorsze. Nie oceniam. Po prostu dwie osoby godzą się na życie ze sobą. Ludzie często idealizują związki. No z reguły ludzie nie lubią rozmawiać o swoich problemach. Często będąc w związku zakładamy, że osoba jest naszą własnością. Nie dajemy jej wolności, jesteś mój/moja. Nikt z nas nie jest niczyją własnością. Deklaracja małżeństwa brzmi właśnie jak bycie własnością. Zresztą nawet wieczory kawalerskie/panieńskie to taka ostatnia impreza przed uwięzieniem w relacji. Takie uwięzienie niektórym się podoba. Małżeństwo tak jak i rozwód oznaczają dziś prestiż. Jakby zdefiniować więc związek „good enough”.