Czekam na dalszy ciąg tych historii. Mimo, że widziałam tylko filmy „Czerwień” i „Czerń” oraz przeczytałam „Błękit” a teraz „Zieleń” to jakoś cenię jej książki. W „Zieleni” spotykamy młodzież, która niczym w serialu CSI znajduje części ciała.
Sprawę bada nikt inny jak Leopold Bilski, który właśnie tu zostaje ojcem. Dlatego filmy i książki należy oddzielić od siebie. Jest też Janina Hinc czyli kopia Jacka Hodginsa z „Bones”. Czujemy te klimaty zachodnich seriali, w kryminałach nie da się tak na serio niczego nowego wymyślić. Kolejną postacią jest Patryk Wolski, nurek, biegły sądowy. To właśnie w tym momencie poznajemy jego historię oraz historię owej ofiary.
Sobczak daje całą listę podejrzanych. Właściwie większość postaci w tej powieści otrzymuje takie miano. Jest w tym bardzo dobra. Podobnie jest z zaskakującym zakończeniem. Byłam w wielkim szoku. Wracając do spraw kryminalnych w naszym kraju no to możemy się „pochwalić” niejedną zbrodnią. Moim skromnym zdaniem w Trójmieście i nie tylko grasował seryjny morderca, który brał dziewczynki na STOPA po czym je mordował. Brzmi okrutnie bo to mógłby być każdy spotkany na ulicy. Wielu morderców grasuje po ulicach. Jak wiecie moim ulubionym serialem kryminalnym jest serial „ZABÓJCZE UMYSŁY”. Potem „BONES” i inne a i „THE FOLLOWING”. Reszta seriali to dla mnie amatorka, wybaczcie. Książki często są filmowane i Małgorzata Sobczak ma to szczęście. Ma kasę na koncie.
PUNK PUNK
W swojej przeszłości miałam punkowy epizod. Moje opowiadanie znalazło się w antologii „PUNKS NOT DEAD”.
Miałam kiedyś rude, krótkie włosy i dziwnie się czułam. Małgorzata Sobczak nawiązuje do przeszłości Patryka Wolskiego i Weroniki, artystki. To w niej kochał się Patryk a w Patryku Anna.
Mamy więc w „ZIELENI” miłość, punk rock i morderstwo w tle. Jest też Leopold ojciec, prokurator.Mamy muzykę Tilt i mamy kolejne kolory. Tym razem „Fiolet”.
Anna Czyrska
blaszana dziewczynka roznieciła pożar
Zanim wejdziesz do lokalu, zastanawiasz się, czy będzie ci w nim wygodnie i ile możesz wypić. Czy pasuje ci styl, muzyka. I wszystko, co przemawia do ciebie. Lokal musi być. On wszedł do jednego z tych lokali, w których umiera się młodo. W których królują blaszane dziewczynki, a nawet dziewice. Rozejrzał się i miał ochotę rozedrzeć taką blaszaną dziewczynkę. Poznać jej wnętrze… Wspominał wtedy koncert Włochatego. Ten koncert, kiedy stał wśród publiczności. Nagle usłyszał szept. Nagle uczuł, jak ktoś liże jego ucho.
– Chodź! — brzmiał rozkaz i jakaś ciepła gładka dłoń zaciągnęła go gdzieś w tłum. A on szedł poddany hipnozie, chwili. Mijał ludzi i nagle światło zgasło. A on czuł tylko, jak dziewczyna go ma. Poddaje się jej bezwarunkowo Jej zapachowi. Pachniała bosko, jakby powstała z morza. Pieprzyli się najzwyczajniej na świecie, on zdzierał z niej ciuchy, a ona ryczała jak kocica.
Ryczała wsłuchana, oddawała swój pot i swój jad. Ssała jego fallusa. On zdzierał z niej ciuchy, których i tak prawie nie miała. Ta chwila była tak magiczna, że czuł jakby odjęła mu kilka lat. Ale koncert się skończył i dziewczyna odeszła. Mignęła mu jak to wszystko. Jego penis jeszcze walcował długo po tym zajściu.
– Chodź — ten głos czaił się wraz z zapachem. Wspominał ten koncert przy piwie. Pił piwo sam ze sobą. Nie smakowało mu, zbyt rozcieńczone. Ubierał się na czarno, nosił krótkie włosy. I słuchał punk rocka. Czytał dużo na ten temat.
Palił papierosa za papierosem. Rzucił studia na politechnice, chciał czuć się ptakiem. Buszującym w zbożu.
Kłopoty z pamięcią?
Siedział w pracy i był całkiem poważny. Stukał w komputer. Nikomu nie mówił o rozkosznej nocy, a może była to tylko iluzja. Nie ma takich kobiet, które biorą sprawy w swoje ręce. Nie pamiętał jej twarzy, o ile miała twarz. Pamiętał zapach i głos. Nie wpasował się w formalny świat krawatów i garniturów. Odwiedziła go narzeczona. Przyszła ubrana w suknię dla kobiet w ciąży. Patrzyła na niego z uwielbieniem.
– Jestem matką twego dziecka, kocham cię — mówiła.
On nie miał ochoty na dziecko. Z łatwością wprowadziła go do łóżka, a on na rolę ojca nie był gotowy. Danuta to poważne imię. On nigdzie nie pasuje, jest żałosny. Dotknął brzucha, a ona cmoknęła go w policzek. Skąd on wytrzasnął tę kobietę? Ona woli w ciuchach poważnych, oficjalnych. On do niczego się nie nadaje, nie po nocy z panną X. Roześmianą, rozpływającą się w ustach…
Dziecko rosło w brzuchu. On przychodził i udawał kochanego tatę. Sztuczne pocałunki przynosiły jeszcze większe rozczarowanie. To była chujnia.
Chujnia numer jeden: Obowiązek. Nigdy nie chciał być ojcem. Kobiety to dziwki! Danka przyniosła mu obiad: ziemniaki, schabowy z kapustą.
Ona zna tylko prozę życia! Dziwka. Wyszedł, żeby się upić. Pił pod jakąś knajpą tanie wino. Przyszli policjanci i zgarnęli go do izby wytrzeźwień.
Upił się, bo będzie mieć syna.
Wizyta u psychologa w izbie. Piękna pani psycholog pachniała znajomo: truskawkami i miętą. Elegancka pani psycholog kogoś mu przypominała.
– Siebie rozumiem, rozumiem siebie i dlatego piję! — mówił.
Niezła była z niej kobieta. To ona — kobieta żar.
Zobaczyła, że coś kojarzę i dlatego wyszła. Była tak nienaturalnie poważna.
Napisała coś na karcie i zwolniła mnie, uśmiechnąwszy się z politowaniem.
Psycholog w izbie wytrzeźwień i ta sexy lala, niemożliwe!
Tamta była dzika, gorąca i szybka. Dali mi kurtkę i wyszedłem, mijając gęby pijaków opłacanych za nasze podatki. Chujnia numer dwa: Izba. Po co ludzie wymyślili takie miejsce, po co komu trzeźwieć.
Punk is not death but Danka
Danuta umarła przy porodzie mojego syna. Oddała za niego życie. Kochała to dziecko. I dlatego musiała umrzeć. Wiedziała, że będzie musiała wybrać. Wiedziała, że nie kochałem jej, nie znosiłem za to, że nosi w sobie życie podobne do mnie. Umarła, a ja stałem w szpitalu i patrzyłem na to niemowlę. Płakało. Płakałem jak idiota.
Ona wiedziała, że umrze. A to kolejna Chujnia. Trzymałem w rękach mego syna, zrozpaczony. Co z moimi koncertami, poszukiwaniem tej tajemniczej dziewczyny z koncertu? Miałem ochotę najebać się i wrócić do izby wytrzeźwień, do poważnej pani psycholog. Pielęgniarki zajęły się dzieckiem przez czas, kiedy dochodziłem do siebie, a potem moja matka. W domu puściłem Sex Pistołs i marzyłem, że jestem takim chujem jak Sid. Danuta umarła, nie byłem w stanie iść na jej pogrzeb. Potem znów się napiłem. Trafiłem do izby, a pani psycholog znów mnie wypisała i obiecała mi pomóc, miłe. Spytałem, czy umie opiekować się dziećmi. Jola Nemezis, tak miała rzekomo na imię. Dla niej byłem jednak tylko powietrzem, wyobraźcie sobie: pomagać czemuś, co niewidzialne, bytem dla niej duszkiem, z którym najwyraźniej nie chciała mieć do czynienia. Była lodowata i nieosiągalna. Nagle uświadomiłem sobie, że, kurwa, mój dzieciak nie ma imienia…
Laura seksulaura
Mam na imię Laura. Jestem dziką kotką, posiadam na własność penisy.
Jak ssę, to odbieram im moc. Wydaje mi się wtedy, że posiadam cały świat.
Nie od dziś wiadomo, że Sid kochał Nancy. Lubię Lilith. Punk rocka „pokazał mi” Rolds. Był moim przyjacielem.
Jego życie było śmiercią. Jego życie było pełne muzy, wódki i papierosów.
VOILA.