Zbliżają się Walentynki i niestety to co nam dają to 365 dni na podstawie bestseleru Blanki L

Kiedy wydawałam swoją powieść w USA byłam młoda. Moja powieść miała wątek miłosny. Tymczasm powieść, która jest bestsellerem jest po prostu głupia. Nazywana jest polskimi „50 twarzy Greya”. To po co i dla kogo ja piszę? Kim są moi czytelnicy?

„50 twarzy Greya”- Można się czepiać tej książki jednak tam przynajmniej coś się dzieje między bohaterami aby byli w relacji. Robiąc ten wpis- Myślicie robię jej reklamę. To jak wypromowano Blankę. Mój wpis nic nie zmieni. Napisałam kiedyś powieść „Nie będziemy Pop” . W sumie jej tytuł powinien brzmieć „Będziemy Pop” .

Wydawnictwa oczekują nazwisk. Te mniejsze liczą,że sam się wypromujesz i jeszcze im zapłacisz. Talent? Mało kto szuka talentu a produktu aby ktoś zadzwonił. To co pokazuje Blanka w swojej ksiązce, której przeczytać nie zamierzam bo zrobili to inni i o zgrozo była to dla nich męka pokazuje jak wygląda rynek.

365 dni pokazuje naprawdę, że literatura może być dnem i może być fenomenem.

Trzeba przyznać, że takie coś się sprzedaje. Nie mam nic do samej Blanki. Jest po prostu kobietą sukcesu, która wie jak zarobić. Jest nawet bardzo sympatyczna.Szkoda, że inne literackie dzieła jednak nie zostaną nigdy zauważone przez taką literaturę. No i smutny jest fakt, że ja przesyłając moją książkę mam poczucie, że Blankę wydali a mnie nie chcą bo?

Teraz sale kinowe będą pełne. Wielu pójdzie dla beki , inni na serio ale jednak pójdą. Marketing? Dlatego nie chcą mnie w marketingu choć nie sprawdzili mojej kreatywności. Dotyczy to także książek. Nawet największe dno można dziś sprzedać jeśli kupisz promocję. Marketing przeważa nad produktem. Miłości w tym filmie nie ma. Nie ma tam żadnego romantyzmu, bohaterka jest nijaka. Bohater na żadnego mafiosa nie wgląda. No cóż. Jest to na pewno lektura dla sfrustrowanych żon i singielek.

Tak czy siak miłej lektury życzę!

Reklamy

Dodaj komentarz