Wirtualni kochankowie nie myją zębów.cz.1 Opowiadanie wydrukowano w gazecie „Migotania” (Gdańsk)

Zaczyna się niewinnie, błogo. Mama powtarzała, że męż-
czyźni nie lubią mądrych kobiet, nie lubią kiedy kobieta jest

mądrzejsza od nich. Zaczyna się wirtualnie. Wirtualne życie? To
podobno też życie jednak nie pozwala nam zapomnieć o tym: Kim

jesteśmy? Mimo wirtualnego świata Jestem. I Oni też są. Ich twa-
rze, które wierzą w życie tu i teraz. Kim jesteśmy? I wtedy patrzę,

że dziś to dziś i że to dziś musi być najlepsze i najwspanialsze. W
wirtualnym świecie można oszukać, zabawić się, wszystko.
Najłatwiej słuchać winnych. Czemu jesteśmy winni? Tego, że

straciliśmy grunt pod miłością. Nazywam się Ewa. Jak ta pierw-
sza Ewa biblijna od Adama. Nazywam się tak, bo tak nazwała

mnie mama, silna kobieta i twarda sztuka. Moje imię nosiłam

dumnie, jak szata cesarza. Imię nie było wirtualne tylko biblij-
ne. Tak zawsze je odczuwałam, jednak w wirtualnym świecie nie

miało znaczenia. Byłam jedną z miliona Ew, zamężnych, samot-
nych matek, singielek, feministek czy narodzonych dzieci o imie-
niu Ewa. Szukałam swojego Adama. Kilku ich już było. Nie uży-
wali szczoteczki do zębów, byli dziecinie nieskomplikowani jak

zepsute roboty. Nie mieli myśli o odpowiedzialności, bo gdzie
w dzisiejszych czasach odpowiedzialność?

Kochali mnie na swój sposób ale życia nie spędzi się z „nie-
życiowymi”. Kocham mężczyzn, jestem Ewą. Tą przeklętą, któ-
ra namówiła Adama do spożycia jabłka z zakazanego drzewa.

I każda kobieta nosi to znamię. Kobieta zawsze ma coś na sumie-
niu, nawet jeśli jest niewinna. Mężczyzna też. Dwie niedosko-
nałe istoty, które w wirtualnym świecie muszą się scalić. W nie-
doskonałym świecie zaufać sobie. Nawet uczucia są wirtualne.

Wirtualne kobiety śmieją się do mężczyzn. Zagubionych, dzie-
cinnych. W głowie piosenka Sade: Feel no pain.

Dziś nikt nie odczuwa

bólu. Jaki ból, jakie cier-
pienie? Masz być silny, wir-
tualny. Najlepiej abyś miał

50 żyć. I żył w nieskończo-
ności jak postać z twojej

gry. Najlepiej abyś do tego
wyglądał jak bóg a raczej
bożek, gładki, doskonały.
Wirtualne kroki są cienkie
bo ludzie w Afryce nadal

głodują, a Ty nadal kupujesz najdroższe buty z najnowszej kolek-
cji. Po co nosić się skromnie? Musisz się wyróżnić jakoś. W wir-
tualnym świecie, którego pragniesz i potrzebujesz. Gorzej gdy

okazuje się, że wirtualny świat Cię nie zbawi. Siedzisz, patrzysz
przez okno. Kolejni mężczyźni jak z dramatu. Mijają cię na ulicy,

z obojętnością. Oni też być może są wirtualni? Co za świat. Dziw-
ne, że nikt jeszcze nie wniknął do tego świata, nie przekroczył

jego granic. Idę do sklepu, ja Ewa. Idę do sklepu i myślę, że taką
rolę już odgrywałam. Może grałam w jakimś serialu? Nie wiem,

nie mam pojęcia. Może go mijałam ale to nie komedia roman-
tyczna, więc nawet jak nadaje się na mężczyznę życia, to pewnie

zaraz przyleci żona z dzieckiem i zamanifestuje, że jest jej włas-
nością. Wtedy znów poczuję się jak singielka, którą się nie czu-
ję. Singielką nazwaliby mnie socjologowie, ale ja chcę rodziny,

chcę podwyższyć wyż demograficzny!!! Idę do sklepu, i zasta-
nawiam się co kupić? W spożywczym kusi mnie tysiące słody-
czy: czekolady, chałwy, ciastka. Zjem i wpadnę w poczucie winy

potem zapadnę w anoreksję i bulimię. Wrócę do domu, włączę
telewizor a tam program o chorobliwej otyłości. Ja chcę tylko
zrzucić brzuch. Bo wtedy co? Zwróci na mnie uwagę milioner
z bajki. I znów jesteśmy w bajce, bajki zstąpiły do wirtualnego
świata. Moje życie ma kilka przewidywalnych scenariuszy ale
jak głoszą mędrcy: Ty tworzysz swój świat! Ty musisz kupować,
nieważne co. Jak kupisz to znaczy, że Cię stać. Tylko dlaczego
wirtualni kochankowie nie myją zębów? Co chcą udowodnić?
Że nic nie umieją i muszę robić wszystko za nich. Ja Ewa. Płacę
za nich rachunki i nie uwierzycie, nie jestem feministką. Pytam
gdzie ich męskość? Czy Ja Ewa muszę teraz nad nimi sączyć ich

własny alkohol? Ja Ewa jestem piękna i cudowna. Mijam kolej-
nego mężczyznę… wirtualni mężczyźni są doskonali, tylko lubią

mieć władzę nad kobietą, lubią pokazywać, kim oni nie są, choć

w środku pragną miłości. Mieć nadmierną kontrolę nad sytua-
cją, nad kobietą. Nie pozwalają się jej rozwijać. Kobieta i rozwój?

W związkach zaistnieje wówczas procedura obcej sytuacji 1
i już
nic nie będziemy mogli zrozumieć. Moi wirtualni kochankowie

nie myją zębów, nie dbają o siebie, zjada ich niskie poczucie włas-
nej wartości. Wirtualni kochankowie chodzą w obdartych koszu-
lach, udają kogoś, kim nie są, bo zgubili ich własne „ja”, posiali na

tkankach zboża, żyją za bardzo na łamach swojego dzieciństwa.

Reklamy

Dodaj komentarz