Zastanawiałeś się kiedyś jak bardzo twoje marzenia różnią się od marzeń innych osób?

Na ten wpis szykowałam się od dawna. Marzenia? Jakże pięknie brzmi. Mieć marzenia. Kiedy pytam moją mamę czy ma marzenia zawsze twierdzi, że już nie. Chyba, że o tym abym była w końcu szczęśliwa. Ja, moja siostra i siostrzeńcy i każdy wokół. Ja zawsze byłam „odklejką” nieco. Wyśmiewano się ze mnie w Liceum bo byłam nietutejsza. Każda dziura to w nią wpadłam. Stwierdzono, że mam dysleksję czyli zaburzenie przestrzenne. Utrudniało mi to życie a także pisanie a jednak wciąż pisałam. Nie mam np. prawa jazdy bo kompletnie nie nadaję się do jazdy. Mój refleks samochodowy, oj nie, zawsze miałam kompleksy z tego powodu. Nauka jazdy- Będziesz coś znaczyć jak zrobisz prawko, jak nauczysz się matematyki. To było wtedy moja obsesja. By funkcjonować w tym świecie musisz żyć w systemie. System to bardzo szerokie pojęcie. Każdy z nas ma marzenia. Wszędzie mówią nam, że nasze marzenia się spełnią. Dlaczego akurat nasze? Czy moje marzenia są inne niż Twoje? Czy świat, tak bardzo niesprawiedliwy ma wystarczająco zasobów by spełnić moje marzenia. Każdy ma swoją bucket list, powinien mieć. Ja mam swoje pudełeczko gdzie wypisuję to czego mi brakuje. A obchodzi to jedynie naszych najbliższych, czasem nawet nie. Bycie marzycielką nie ułatwiło mi…

Moje świąteczne tradycje czyli moja Wielkanoc kiedyś i ta w 2024 roku

Wielkanoc zazwyczaj spędzałam u babci we Wrocławiu. Jak byłam mała szło się do drugich dziadków, ktorzy mieszkali po drugiej stronie ulicy. Bardzo blisko siebie. Babcia Agnieszka, ta szalona babcia dawała nam zawsze słodycze ze sztucznej czekolady. Takie jakieś chemiczne i tanie. Dziadek Piotr był typowym „cichym mężczyzną” gdzie rządziła moja ekscentryczna babcia. Zawsze spaliśmy u babci Felicji. Mama przywoziła zawsze jakieś jedzenie a babcia miała kompot z jabłek i pomidorową. Były galaretki i chyba żurek ale ja nie jestem fanką żurku czy galarety. Moja mama robiła też pasztety, jajka faszerowane klasycznie na wiele sposobów czyli z pieczarkami, kawiorem, łososiem czy majonezem. Naturalnie chrzan byl bardzo istotny do pasztetu i szynek. Zawsze była obfitość i rodzinna atmosfera. Mimo, że w mojej rodzinie każdy inaczej postrzega wiarę. U mnie w rodzinie ludzie poszukują odpowiedzi na istnienie Boga, przyjmują go z różnych perspektyw. Ja robię to codziennie pisząc, szukam odpowiedzi, której i tak nie znajdę. Jest rok 2024 i święta spędzam w Opolu i we Wrocławiu. Wczoraj była moja kuzynka z mężem, mój kuzyn i wujek. Moja mama zrobiła indyka w rozmarynie oraz schab, czerwona kapusta i kluski ślaskie. Na deser kuzynka przyniosła mazurek z kremem pistacjowym, sernik i babkę Earl Grey. O…

Jak panowie/ mężczyźni zostają singlami?- Komentarz do odcinka 1956 Ukrytej Prawdy

Odcinek ten został stworzony pod mężczyzn jednocześnie pokazując jak fałszywe są kobiety. Ideą odcinka jest hasło ” Kobiety wolą bad boyów”. Bohaterem jest 27 letni Maciej Dembowski. Częsyo on gra w Ukrytej Prawdzie można rzecz, że to stały gracz. Nasz bohater ma najlepszego kumpla singla i dobrą pracę. Jest zadbany ale niestety jest niezbyt wysoki. Poznajemy go kiedy zrywa z nim urocza blondynka. On zaś chciał ją przedstawić rodzicom. Nasz chłopczyk jest załamany. Odczuwa rozczarowanie bo owa laska stwierdziła, że jest on za biedny. To miód na serce mężczyzn rozczarowanych i sfrustrowanych. Kobiety chcą tylko kasy. Tak, kasa jest potrzebna i nie spada z nieba i wiedzą o tym panowie. Sami myślą praktycznie a mają pretensje do kobiet. Nie usprawiedliwiam tu naszej bohaterki. Tymczasem Maciej po zerwaniu spaceruje sobie pod mostami Warszawy gdzie spotyka Magdę. W tym momencie „Ukryta prawda” przypomina komedię romantyczną. Oto szarmancki manager w korpo poznaje sobie bezdomną kobitę. Ona za 300 zeta pistanawia udawać jego dziewczynę. No i nasz chłopak jest już zadowolony. Okazuje się, że owa dziewczyna po naglej odmianie z Kopciuszka przemienia się w Księżniczkę. Maciej już uwierzył w miłość. Już nasza historia układa się znakomicie. Rodzice są zadowoleni z wyboru syna. Niestety los…

Hotel Paradaise 8 czyli „sztuczny świat” i gra narcyzów.Telenowela w uroczym Wietnamie. cz.1

Kolejna edycja Hotelu Paradaise czyli miłości na wyspie gdzie ludzie się poznają i muszą dokonywać wyborów. Tym razem nie ma powrotów a co do ludzi. Do programu wybierani są zazwyczaj ludzie , którzy są trenerami personalnymi ale nie tylko. Panowie w tej edycji głoszą, że trening i sex to najważniejsze co mogą chcieć. Tym razem wybrano Wietnam. Jest tam czysto, przyjemnie i klimatycznie. Prowadzącą jest niezmiennie Klaudia El Dursi. Jest wyjątkowy LEKTOR, ktory sprawia, że chcemy się śmiać. Panowie są napakowani. Mamy Bartka, ktory jeat mięśniakiem. Typowy samiec alfa, który nie lubi gdy kobieta daje mu kosza. Na początku programy mamy jednak nudy. Mężczyźni , żaden nie jest w moim typie wizualnym, z czasem okazuje się, że mimo wieku są to jednak dość sztuczni. W tej edycji nie wolno palić. Jest w ogóle jakoś „poważniej”. Obejrzałam na ten moment 7 odcinków. Dziewczyny są mało wysportowane. Bartek zaś to Pan Trener Personalny, umięśniony taki typowy chłop z siłki. Trudno mi go określić. Największą gwiazdą z dziewcząt jest Dominika. Thaitloniska, która ma największą zaletę, jest wysportowana. Jest też podobna do Łucji. W świecie Bartka kobieta musi być wysportowany. Mamy trzydziestoletniego Jędrka, który jest dość poważnym chłopcem, takie „ciepłe kluchy” , sympatyczny chłop…

Bądź szczęśliwy ale tylko na warunkach innych ludzi albo najlepiej w ogóle nie bądź szczęśliwy.Czy istnieją szczęśliwi artyści? – Wpis na Dzień Pisarzy/Pisarek

Nie jest to wpis motywacyjny, nie ma na celu zmusić was do bycia szczęśliwym. Istnieje społeczny przymus bycia szczęśliwym i zadowolonym z życia. Zadowolenie z życia jest wtedy kiedy masz za co jeść i jesz to co lubisz. Kiedy masz gdzie wracać a pieniądze napływają twoje konto. Możesz myśleć o wakacjach. masz dostęp do seksu. Wiele osób dziś mówi, że RODZINA TO SZCZĘŚCIE. Rodzisz dzieci by na ciebie pracowały i podobno podały Ci szklankę wody na starość. Dzieci to nie roboty niestety i cóż nie masz gwarancji, że będą idealne. Tak jak nasze życie z dziećmi. Dzieci wciąż rodzi się za mało. Przejdźmy do tych warunków wynikających ze społeczeństwa: IDEALNE ŻYCIE MIEJ SYNECZKU, CÓRECZKO Z mojego doświadczenia kiedy spotykałam się z ludźmi staerszymi ode mnie mówią o dzieciach i każdy mówi jaką karierę robi jego siostrzeniec, że wnuczka mieszka za granicą itd. W stwierdzeniu miej męża nie chodzi przecież o fakt bądź szczęśliwa w małżeństwie. WARUNKI INNYCH SĄ WAŻNIEJSZE NIŻ TWOJE CZY JESTEM SZCZĘŚLIWA? NIE CZY ZNAM LUDZI SZCZĘŚLIWSZYCH ODE MNIE? Pewnie tak ale mało ich jest i nawet jak ktoś mówi, że jest szczęśliwy to może jest. Szczęście zależne jest także od inflacji, wojny i tego co się dzieje…

Moja twórczość i sztuczna inteligencja czyli projekt z @robindigitalworld

Moi przyjaciele z dzieciństwa Pamiętam jak biegałam za piłką by zaimponować męskiej płci. Nie wiedziałam wtedy, że ta płeć sprawi, że będę płakać. Moi przyjaciele z dzieciństwa znaleźli żony i mają dzieci a ja patrzę w sufit. Widzę tylko sufit i okno i przeszłość, która znika jak filiżanka dobrej kawy. Moi przyjaciele z dzieciństwa chodzą do spowiedzi, modlą się i szukają wieczności, Rodzą dzieci A ja ciągle gram w piłkę I nie umiem trafić do bramki. Mój profesor z Liceum pochwalił także tłumaczenie. Wraz Z Michaliną Mencel tłumaczymy swoje teksty. Warto pamiętać, że każdy tłumaczony wiersz to wizja tłumacza. Tu w wersji MichalinY:

Być jak Taylor Swift czyli kobieta sukcesu na miarę XXI wieku

WITAJCIE MOI KOCHANI!! Kiedy byłam mała marzyłam aby być piosenkarką czy aktorką. Wielu z nas o tym marzy ale niewielu się to udaje. Dbrze znamy nieszczęśliwe życie Britney Spears, która ma tzw. „wszystko” a jednak podobnie jak my jest porzucana. Tak samo jak Taylor swift, która szczęścia w miłości nie ma. Dla mężczyzn jest fragmentem drabinki do ich sławe. Ej, byłem facetem Taylor Swift. Znacie to słynne powiedzenie „Nie można mieć wszystkiego”. W dzisiejszych czasach jeśli nie masz „wszystjkiego ” to jesteś nikim. Wczoraj kiedy wracałam z imprezy w tramwaju był weekendu początek. Spory tłum ludzi. Jeden starszy Pan zagadał (Zagadał ale był już pod wpływem alkoholu): BEZ PRACY NIC NIE ZNACZYSZ BEZ PRACY JESTEŚ NIKIM Znamy ten slang. Wyobraźcie sobie, że budzicie się pewnego razu i jesteś Taylor Swift? Jak wygląda was dzień? Możesz zrobić co tylko zapragniesz, jechać gdzie chcesz i z kim chcesz. Możesz wszystko i jesteś prawdziwą królową życia. Każdy mężczyzna ma poczucie, że nie dorasta Ci do pięt choćby nie wiem kim był i co robił. Dla nich jesteś najlepszą partią, marzą o tobie biedni i bogaci, znani i nniej znani. Po prostu – Nikt Ci nie dorówna. Co możesz robić? Ludzie chcą być twoimi…

Jak powstało „Level Empire”?

„Level Empire” to bliska mi powieść. Mimo, że nie pierwsza, która napisalam. W podstawówce pisałam „powieści zeszytowe”, ktore oceniali inni. Pisali mi potem komentarze co myślą i mialam taką kolekcję. W moich zeszytach były przerożne historie, przypominały scenariusze amerykańskich filmów. Było to dla mnie ciekawsze niż chodzenie do szkoły. Pisałam też pamiętniki. Część z nich jeszcze zostala mi. Część zaginęła przez przeprowadzki. Pisanie pamiętników było dla mnie ważnym procesem. Jadąc na Erasmusa do Belgii wiedzialam juz, że napiszę powieść. To był moj glowny cel tej podróży. Chcialam poznać Belgię. Zawsze kojarzyla mi się dobrze zważywszy na fakt, że tomik „Zero ” narodził się w Belgii. Dokładniej w Brukselii podczas Taize. Zamiast poł roku spędzilam w Belgii 11 miesięcy. To był 2010 . O Smolennsku dowiedziałam się czytając SMS od znajomej: Ania, nasz prezydent nie żyje i inni Czytając to pomyślalam, że Asia zwariowala, brala coś. Wrociliśmy i zaczęliśmy czytać. Można uznać, że na tę tragedię patrzyłam z perspektywy emigranta. Wróciłam do Polski 11 września 2010 roku. Bylo dziwnie. Wrócilam by zdobyć tytuł magistra i pisać. SYBILLA LEARSTEN– Moja bohaterka, 18 letnia dziewczyna, pełna kompleksow, lecząca trądzik. Wysmiewana córka ekscentrycznnego naukowca. Ma także cos ze mnie. Początek mojej powieści brzmi: UGLINESS…

Jaką Barbie dzisiaj jesteś? Spojrzenie na film Grety Gerwig pt. „Barbie”

https://patronite.pl/annlove Kiedy szłam z przyjaciółmi do kina nie spodziewałam się co mnie czeka. Zastanawiałam czy jestem feministką i czy do szczęścia kobiety potrzebny jest facet. „Barbie” jest jednak filmem terapeutycznym. Kto z nas nie bawił się lalkami Barbie? Moja pierwsza lalka Barbie miała sztywne, półdługie włosy, w kolorze dziwnego, brudnego blondu. Nosiła błękitną, w kolorze jej oczu mini spódniczkę. Ken zaś miał brązowe włosy i nosił fioletowy t-schirt i czarne spodnie. Mieszkali w różowym domku i mieli białe Ferrari. Każda z nas marzyła by być Barbie. Żyjemy w kulturze gdzie świat lalki tej zmienił rzeczywistość. Żyjemy dziś w kulturze bez tajemnic. Wszystko już było. Na początku naszej historii widzimy dziewczynki , które bawią się lalkami- dziećmi. Mają być przyszłymi matkami. Po chwili do ich świata przybywa feministka Barbie. Piękna, blondynka, stereotypowa Barbie. Kobiety mogą stać się kim chcą dzięki Ruth Handler. W Barbielandzie lalka w ciąży zostaje wycofana. W Barbielandzie rządzą kobiety. Mężczyźni im służą. Panowie nie będą raczej zadowoleni choć sami skrycie marzą aby mieć taką lalkę, swoją. W obecnych czasach namnożyło się ludzi, którzy stali się żywymi Kenami a kobiety Barbie. Istnieje lalki powodowało też kompleksy. Figura lalki jest perfekcyjna, doskonała. Każda ma doskonałe stroje i doskonałe życie,…