A mnie się podoba „Miłość Gwarantowana” :)

Netflix zapodał komedię romantyczną idealną na Walentynki. Mimo, że do tego czasu jeszcze 3 miesiące.Żyjemy w czasach poznawania ludzi na portalach randkowych.Poznajemy więc Susan Whitaker (Rachel Leigh Cook), ktora prowadzi upadłą kancelarię.

Ma stary samochód. Słucha Tiffany.

W kancelarii ma parę ekscentrycznych przyjaciół. Mojego Ukochanego poznałam na Tinderze. Tak, tym okropnym Tinderze pełnym głupich kobiet i głupich mężczyzn. Napisałam, że jestem sapioseksualna i miałam zdjęcie z belly dance. Dziś akurat jest 2 rocznica naszego pierwszego spotkania.Jest to też rocznica śmierci mojego niepełnosprawnego przyjaciela.

Przychodzi do niej czarnoskóry Nick Evans (Damon Waynas Jr). Chce pozwać portal randkowy. Obwinia owy portal , że nie znalazł na nim miłości.

Rozpoczyna się więc walka. Walka trwa i pytanie czy nasz bohater nie przwsadza? Nasza bohaterka ma siostrę, która jest w ciąży z drugim dzieckiem i ma męża. Film jest bardzo ciepły ale najbardziej podoba mi się zakończenie. Nie chcę dawać spoilerów ale przyznam, że wzruszyłam się. Dawno mnie nic tak nie wzruszyła. Za co lubię naszą bohsaterkę?

  • Kiedy kocha chce być przy naszym Nicku całym sercem, toczy z nim jego walkę. To jest piękne.

Ile kobiet stoi obok swoich mężczyzn kiedy oni toczą batalię o dzieci z innymi kobietami, które nie są jak Arianna Silver (Ach to moja ulubienica) ? Ilu mężczyzn nie ma obok takich kobiet, które są gotowe aby z nimi walczyć w sądach. Niestety.

Reklamy

Dodaj komentarz