To pytanie chodzi za mną od dłużeszego czasu. Kiedy wysyłam swoje CV czy piszę książkę. Czym tak właściwie jest pisanie i czym różni się zwykłe pisanie od tego innego? Czyli. Pisania jak i mowy uczymy się jako dzieci. Czyli nic szczególnego. Jeśli umiemy pisać to nie jesteśmy analfabetami. Wobec tego czym jest owy analfabetyzm. I czy naprawdę każdy z nas umie pisać WIKIPEDIA: W rozumieniu popularnym brak umiejętności pisania i czytania oraz wykonywania czterech podstawowych działań matematycznych u osób dorosłych, tj. według kryteriów UNESCO – powyżej 15. roku życia. Osoby nieposiadające takich umiejętności nazywane są „analfabetami”. Procesem zmniejszającym analfabetyzm poprzez nauczanie analfabetów posługiwania się pismem oraz drukiem jako środkami komunikacji jest alfabetyzacja. Ja czytalam w wieku czterech lat. Pierwszy wiersz napisalam po śmierci dziadka. Po jego pogrzebie i miał tytul „śmierć”. Wtedy postanowilam, że będę poetką.Zgubiło mnie to marzenie. Jednak zdecydowanie wole prozę choć poezja to narzędzie uwodzenia. Tak , poezja to jak coś co siedzi w nas głęboko ale nie umiemy tego powiedzieć. Pisanie i czytanie ze zrozumieniem to nie jest oczywista sprawa. Wiekszość ludzi nie odczuwa potrzeby zadawania zbędnych pytań, poszukiwania w głębi człowieka. Związek i dzieci to pewna oczywistość. W naszej kulturze i w innych rozmnażanie to pewna oczywistość. Wróćmy do…
Szukanie pracy w Polsce to wielka przygoda. Zwłaszcza kiedy w teorii nie masz za coś żyć ale jakimś cudem masz adres. By zapisać się nie możesz być bezdomnym. Żadnego potencjalnego pracodawcy nie obchodzi z czego żyjesz. Pani z urzędu też się nie dziwi bo w końcu jej jedybym zadaniem jest znalezienie mi pracy. Całe życie chciałam żyć na swoich warunkach. Decydować o sobie. Co robili inni wyznając złotą zasadę” Weź znajdź etacik i rób potem co chcesz”. Społeczeństwo widzi we mnie nieroba i pasożyta niezdolnego do założenia swojej rodziny. Mieszkałam w ciasnym miasteczku Baborów choć cały czas marzę o normalności jaką widzę u znajomych. W miarę normalności, stałej wypłacie i poczuciu bezpieczeństwa ale to w końcu Polska. Swego czasu pomagalam wielu ludziom, chciałam ich reklamować a oni nie uznawali mojej pracy za pracę deklarując, że w sumie robię to dla przyjemności. Typowy argument biznesmena, że w końcu to ja reklamuje się nim a raczej jego łaską. Wychowano mnie też w filozofii „ najpierw studiuj potem pracuj”. Po studiach zaczęłam więc pracę nieco niezgodną z moim sumieniem. To Polska więc bierz! Pracowałam tam, tylko nie przepracowałam tam 1 roku więc no cóż. Skreśla mnie to z bycia człowiekiem mimo, że to…