Gdyby Emily urodziła się w Polsce- Czyli przed premierą Emily w Paryżu 2

„Emily w Paryżu” to wielki hit dla singielek. Nie będąc singielką też mi się przyjemnie oglądało. Jednak wyobraźmy sobie taką Emily urodzoną w Polsce. Nasza bohaterka od razu musi odnieść sukces bo jest Amerykanką. Według myślenia wielu ludzi bycie właśnie Emily z USA to wielkość.

Emily z Polski (Nie Mery Spolski) mogłaby być bogata. Tylko według polskiej rzeczywistości by być taka bogata musiała by być rozwódką i koniecznie z dziećmi.

Emily z Polski musiałaby użerać się z Urzędem Pracy chyba, że od razu trafiłaby do korporacji. W części pierwszej obserwujemy jej drogę przebicia się do świata kultury europejskiej. Jest nieco stereotypowo ale z umiarem. Tymczasem w Polsce większość ludzi nie chce twojego sukcesu. Mogą im się nie spodobać twoje ambicje albo po prostu twoją oryginalność, która nie pasuje do Urzędów. Tak, ja jestem taką Emily z Polski, która wydała trzy książki. jedną w Stanach Zjednoczonych.

Nie myślę stereotypowo bo wiem, że są bogate singielki, które mają zawodowe życie ustawione. Jednak mają one specyficzne zawody. Wiele kobiet oczekuje życia jak z komedii romantycznej.

Posiadanie ambicji to bardzo modny model feministek. Głoszenie niezależności, która ich zdaniem daje wolność. W Polsce, kraju gdzie lądujesz w Urzędzie Pracy.

W Polsce gdzie ten kto chce pracować ma przewalone. (Pasuje tu inne brzydkie słowo). Nie używamy jednak tej łaciny.

Obejrzę 2 sezon z ciekawości. Nasza bohaterka oczywiście zakochuje się bo to podstawa tego świata.

Co wymyślą specjaliści od PR by sprzedać wspaniałe życie singielki?

Reklamy

Dodaj komentarz