Recenzje tej zacnej powieści już nieraz czytaliście. O tej powieści było głośno, dostała mnóstwo nagród. Ze słyszenia wiem, że wielu ludzi zaczęło to czytać i poddali się po drodze twierdząc, że NIE WIEDZĄ O CO CHODZI w tej książce.
Rzeczywiście powieść jest dość ciężka jednocześnie no z przymrużeniem oka. Jest to historia ironiczna o świecie pelnym paradoksów i komplikacji.
KIM JEST AUTOR?
Kibic Legii i postmodernizmu, psychofan Darłówka. Druga rakieta rankingu DPL (Domowe Przymierze Literackie). Absolwent Instytutu Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Publikował krótką prozę w „Akancie”, „Arteriach” i „Ha!arcie”.
Czytając książkę Jula zastanawiam się co on czuł pisząc i co było w jego głowie. Momentami czyta się wręcz wspaniale, wchodzisz do tego świata, do tego dziwnego miasta Copperfield. Potem znowu wpadasz w jakąś historię, która gdzieś tam na połączenie. Czujesz klimat Miasteczka Twin Peaks, Ameryki i wyborów Trumpa. Gubisz się w imionach, nazwiskach choć Jeffrey Waters się pojawia często. Jest fragment o narodzinach dziecka, porodu, o drwalach i wiśniowym ciastku. To wszystko jest bardzo długie. Fragment o stole jest moim ulubionym. Tak niestety działa ten świat. Warto przypomnieć sobie IDIOKRACJĘ. Zastanawiam się jednak czy ktokolwiek będzie miał odwagę sfilmować tę powieść. Cierpliwość przerobienia na dialogi, na pewno pomoże w tym sam autor. Okładka nie jest w moim typie ale to nadal okładka. Czytelnik błądzi w świecie, który przypomina życie na jakiejś nikomu nieznanej planecie. Jednak ta nieznana nikomu planeta jednak jest Ziemią. Multum fantastyki i przyszłej realności w opowieści o STOLE. Nie chcę spoilerować.
STÓŁ W POWIEŚCI ŁYSKAWY OTRZYMUJE OBYYWATELSTWO. MIMO, ŻE TO WIZJA RODEM Z KRAINY SCIENCE-FICTION W TYCH CZASACH TO PRAWDOPODOBNE. PAMIĘTAM KIEDY PRZED WYBORAMI NA PREZYDENTA W POLSCE CHODZIŁY PYTANIA KIM JEST OPAN NAWROCKI. PO CZYM DODAWANO, ŻE JEŚLI JAROSŁAW K WYSTAWIŁBY NOGĘ OD STOŁU TO LUDZIE WYBRALIBY GO. ŁATWO LUDŹMI MANIPULOWAĆ. TU WŁAŚNIE DREWNIANY STÓŁ I CIASTO WIŚNIOWE (O DZIWO NIE APPLE PIE) SĄ BOHATERAMI. W TYM CHAOSIE, CZASU, POEZJI JUL BAWi, PRZERAŻA I ZADAJE PYTANIA. TAKA IDIOKRACJA.
Niektóre fragmety wręcz czarują nas sobą, wchodzimy w nie. Jul czaruje nas światem artysów, tajemnicy, stołu, absurdu, parodii rzeczywistości. Wszechobecne zgubienie się czytelnika jest zabiegienem. Jest odzwierciedleniem snu o tej Ameryce , o America Pie. Bohaterowie są jakby obcy, trudno się z nimi utożsamić ale jakoś czuć ich ludzką stronę kiedy opowiadają o roli artysty w tym świecie i innych ciekawych rzeczach. Napotykamy te strony, ktore hipnotyzują.
Mamy wątki psychologii i życie drwali w USA. Amerykańscy drwale i krążą wokół zbawcy. Mamy tu nawiązania do AMERYKI POP, historię i fikcję. Miesza się w to kotle. Szukamy tu prawdziwości i ilości. Niektóre rozdziały czyta się z przyjemnością przez inne trzeba przejść ze spokojem.
DRODZY, CZYTAM KSIĄŻKI DO KOŃCA CO CZASAMI TRWA NIECO DŁUŻEJ ALE KAŻDA BĘDZIE ZRECENZOWANA. DZIĘKUJĘ.