Wojtek i Kamil nie studiowali. Jeden był żonaty, drugi hulał jak „wolny ptak”. Prawo wyboru. Minął kolejny dzień w pracy. Wracał do roboty dwoma autobusami, nie stać go było na prawo jazdy ani na samochód. Na basenie zarabiał tyle, żeby przetrwać, ale to było zajęcie tymczasowe. Był marzycielem. I tu z ryżową szczotką czuł się nieco jak ofiara systemu. Jednak nie komentował tego, Bóg mu wszystko wynagrodzi. Takie było jego tu i teraz. I nie tylko jego. Kim są ludzie? Bohaterami spektaklu zwanego życiem. Przyszedł kolejny dzień. Dziś miał wolne, czuł w sobie smród chloru, dezynfekcji. Sam miał ochotę wydezynfekować ten świat. Gdyby tak można było wypolerować ludzi, uczynić z nich kryształy. Zabawa w Jezusa jest nie na miejscu i nadal nie jest zabawą. A z Jezusa nie można się śmiać. Jezus to „ja idealne” wielu ludzi, którzy z lęku przed śmiercią nazywają się ateistami. Mieszkał w małym, uniwersyteckim miasteczku. W Opolu. Opole było miasteczkiem, w którym mieszkali ludzie znani, cenili Opole za to, że jest małe. On był niewysokim blondynem, aktywnym studentem, który nie chciał znać swoich życiowych celów. Opole było miejscem, gdzie uzupełniał swoje studia. On prosty chłopak ze Śląska był typem humanisty. Czasem za bardzo miał głowę…
Widzę jego twarz, jak ze mną rozmawia. A w tym śnie czuję jego niesamowite uczucie, którego nie potrafię racjonalnie opisać. Miłość nie jest ratio, ale kiedy przychodzi rzeczywistość, potrzebuje ratio i odpowiedzialności. Dziśwolimy po prostu zmienić obiekt naszej miłości, kiedy coś namw nim nie pasuje. Smutna rzeczywistość. W tym śnie byłam jakw akcie hipnozy, czułam błogostan, było mi dobrze w świeciemojego wyśnionego ukochanego. Dalej postanowiłam zastanowić się, jak filmy widzą miłość. Miłość w filmach jest tak piękniepokazana, że człowiek czuje zazdrość. Z drugiej strony wie, żeto tylko film lub książka. A jednak potem człowiek szuka tegouczucia. Szuka tego uczucia w innych ludziach. Szukam kolejnej pary, ja Ewa. Kolejnej, która pomoże mi znaleźć odpowiedź.Moje obserwacje są zbyt małe po tylu parach. Kolejna para tomoja przyjaciółka Kasia. Wychodzi właśnie za mąż za Patryka.Pytam ją, jak się czuje przed ślubem, jakie to uczucie. Czy jestpewna? Co takiego Patryk w sobie ma?Kasia: Kiedy spotkasz tego jedynego, po prostu czujesz. Nie potrafię tego wyjaśnić. Gdyby więcej ludzi wiedziało, co to miłość i ją rozumiało, może byłoby więcej par, a może by ich było mniej. Miłośćjest sama w sobie niewidzialna jak poezja, widzialna jest rzeczywistość, w której się znajdują. I to, co kiedyś robiło się samemu,teraz…
Zapomnieli, że żyje się teraz. I zapomnieli, że żyją tylko raz.A ja Ewa, pogrążona w smutku, popijam wino, chciałabym jewylać i pobrudzić moją nieskazitelną, czystą koszulę. I wtedypodchodzi ON. Ja myślę: To ten! Tak, chce wytrzeć moją czerowoną plamę, tak, chce odsączyć mnie z pergaminu jego słów.Patrzy na mnie swoim wzrokiem, jakby grał w brazylijskiej teleonoweli. Zapala papierosa (nałogowiec, odpada). Poczucie straty,żal. Książę z bajki pali? Śmierdzi jak popielniczka. Po chwili upada na kolana, jakby był martwy. Ach ten świat!Idę do sklepu, ja Ewa. Widzę tysiące świateł, czuję zapachy,które sprawiają, że czuję się dobrze. Wracam do domu, gotujęobiad! Tylko nie nazywajcie mnie singielką. Nie ufam kobietom,które deklarują, że cieszą się swoim samotnym stanem i dobrzeim z tym! Nie jest mi dobrze, ale nie będę płakać. Jestem silna,mam swój uniform. I to przeraża mężczyzn. Wirtualny dzieńzaczął się realnie. Skuszę się zapachem skoszonej trawy w perfumach. Ja Ewa, roztapiam ostateczne śniegi.Ostatecznie mija kolejny dzień. W Wiadomościach kolejneofiary i pogrzeby, życie?Mijam kolejnego mężczyznę, realny? Otacza mnie obojętnymwzrokiem: Może bym ją przeleciał. Ale co by mi to dało? Ja Ewa widzęgo, patrzę na niego. Uśmiecha się, jakby jego usta mówiły: No czego ode mnie chcesz? Wydaje się zwyczajny i pozornie szczęśliwy.Wracam do domu. Lubię…