Joe Goldberg postać stworzona przez mainstream. Nieco wzorowana na postaci z „Breaking Bad”. Siedzimy w głowie przystojnego psychola, bardzo inteligentnego. Poznaliśmy go jako bibliotekarza, który podrywa kobiety na książki. Ideał wielu kobiet Joe potrafi być bibliotekarzem, pracownikiem sklepu ze zdrową żywnością podrywającym Love. Love zostaje jego żoną, mają dziecko. Przez pewien etap tworzy cudowną rodzinkę by w 4 sezonie być profesorem. Wykładowcą Uniwersytu, który wchodzi w świat bogaczy i elity. O każdym z nich wiele wie. Do tej pory znany był jako Daniel z „Gossip Girl”. Mimo wszystko moim zdaniem to niewykorzystany odpowiednio aktor. Jednak nie o Pennu jest ten wpis a o postaci, którą kreuje. Jest kimś na kogo zwróciłaby uwagę każda kobieta. Ma w sobie cechy rycerza (Chronię ciebie więc zabiję każdego kto stoi na twojej drodze). Trzy kobiety Joego vel Jonathana: BECK – Nieśmiała poetka , próbująca za coś żyć (Utożsamiam się z Beck) LOVE– Córka bogacza, rozpieszczona i tak jak Joe zdolna do zabójstwa. MARIANNE– Obsesja Joego, choć nie do końca wiadomo z jakiego powodu KATE– Kolejna córka tego złego bogacza. Dzięki niej Joe mimowolnie dostaje się do świata elity. A jaka jest Kate? Kobiety kochają bad boyów a właśnie Joe taki jest. Taka postać budzi…
Często podkreślam, że jestem absolwentką nauk o rodzinie w zakresie poradnictwo rodzinne. Pisałam już wcześniej, że system demonizuje relację i sprowadza je do przemocy. Tu jednak chce zaznaczyć, że wielu ludzi nie sprawdza z czyich porad korzysta. Każdy może im doradzić. Moim zdaniem psycholog i ktoś kto udziela nie może manipulować Twoimi decyzjami. Kluczowym pytaniem jest: Czy jesteś szczęsliwa z tym facetem? I tu po czasie okazuje się, że kobieta nie jest szczęśliwa sama ze sobą a obwinia za to męża. który jest spoko facetem. Zamiast po prostu leczyć się. Zadbać o siebie kobieta szuka winnych a konkretniej winnego. System i poradnictwo nauczyło ją, że ona jest wspaniałym ideałem. Wszystko się jej należy. Poradnictwo rozwodowe karmi się tym mitem, że związek odbiera wolność. To jeden z najbardziej rozpowszechnianych mitów na temat relacji. Istnieją instytucje wsparcia tylko dla kobiet . Przukładowy cytat z portalu OHME: Ewa Raczyńska: Coraz więcej się mówi o samoświadomości kobiet, o mówieniu o swoich potrzebach, które pozwalają nam przestać być niewidzialnym nie tylko dla otoczenia, ale dla samych siebie. Zastanawiam się jednak, czy nagłaśnianie tej kwestii przekłada się na codzienne życie kobiet, czy my się z tym mierzymy? No bo codzienne życie kobiet to udręka. Jeśli jesteś…
Singielek jest pełno. Pięknie głoszą, że samotność jest spoko , lepsza niż bycie w toksycznym związku. Czym w ich mniemaniu jest toksyczny związek? One są przecież świete i co najważniejsze nie są toksyczne. Jak już wspominałam kobiety mają w głowie syndrom. Chorobę, której nie da się nazwać. Jest to choroba „bycia ofiarą”. Trzeba być ofiarą aby mieć jakąś wartość. Jeśli jesteś nieatrakcyjna musisz sobie to jakoś uzasadnić. Zwalanie winy na facetów jest wręcz idealne. Odrzuciła zaloty potencjalnych kandydatów. Dlaczego? Przecież ona jest pępkiem świata Ona jest cudem więc nie może być z byle kim Ja osobiście głosiłam feministyczne farmazony dlatego bo byłam sama i nieszczęśliwa. Czułam się brzydka i pytałam co ze mną nie tak. Wtedy te feministyczne głosy ratowały mnie. Najgorsze w tym jest, że nie widziałam winy w sobie. Kobiety to istoty, które nie widzą winy w sobie. System nauczył je, że mają być ofiarami bo tylko tak mogą coś osiągnąć. Już samo mówienie o samotności świadczy, że ta osoba jest w depresji, lekkiej frustracji. Chce udowodnić światu, że tak nie jest. Olga Bończyk nie pasuje do tego przykładu gdyż jest rozwódką. Nie wiadomo dlaczego. Znów mamy cudowny obraz pseudowyzwolonej kobiety. https://www.pomponik.pl/plotki/news-olga-bonczyk-niczego-nie-zaluje,nId,4702367,nPack,2?fbclid=IwAR3B8ZURsQRhtkczGymgm4gwYNpQm4cpiVT53H76h2SkciITmtFFU5N99yg#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome Rozwód dziś to dobry biznes zwłaszcza…