Nauka pływania cz.2

Wojtek i Kamil nie studiowali. Jeden był żonaty, drugi hulał jak „wolny ptak”. Prawo wyboru. Minął kolejny dzień w pracy. Wracał do roboty dwoma autobusami, nie stać go było na prawo jazdy ani na samochód. Na basenie zarabiał tyle, żeby przetrwać, ale to było zajęcie tymczasowe. Był marzycielem. I tu z ryżową szczotką czuł się nieco jak ofiara systemu. Jednak nie komentował tego, Bóg mu wszystko wynagrodzi. Takie było jego tu i teraz. I nie tylko jego. Kim są ludzie? Bohaterami spektaklu zwanego życiem. Przyszedł kolejny dzień. Dziś miał wolne, czuł w sobie smród chloru, dezynfekcji. Sam miał ochotę wydezynfekować ten świat. Gdyby tak można było wypolerować ludzi, uczynić z nich kryształy. Zabawa w Jezusa jest nie na miejscu i nadal nie jest zabawą. A z Jezusa nie można się śmiać. Jezus to „ja idealne” wielu ludzi, którzy z lęku przed śmiercią nazywają się ateistami. Mieszkał w małym, uniwersyteckim miasteczku. W Opolu. Opole było miasteczkiem, w którym mieszkali ludzie znani, cenili Opole za to, że jest małe. On był niewysokim blondynem, aktywnym studentem, który nie chciał znać swoich życiowych celów. Opole było miejscem, gdzie uzupełniał swoje studia. On prosty chłopak ze Śląska był typem humanisty. Czasem za bardzo miał głowę…

Nauka Pływania- Moje kolejne opowiadanie wydrukowane w kwartalniku „Migotania”cz.1
Annlove , Migotania , MojaProza , Naukapływania , POezja / 2 grudnia 2022

Hell is empty all the devils are here William Shakespeare Przychodzi taki czas, kiedy ambicje trzeba założyć na dno, najlepiej na dno basenu, który musisz posprzątać, aby bogaci mogli się kąpać. Przychodzi taki czas, kiedy zostajesz sługą — zarabiasz marne grosze. Witamy w Polsce, kraju bez przyszłości! Uczucia patriotyzmu też muszą iść na dno, nie dziw się, że zostaje ci tylko wódka. Przyjechał do pracy. Był studentem. Dorabiał sobie. Musiał złożyć ambicje, praca to świętość. Lepiej ją mieć niż jej nie mieć. Nieważne, że po nocach czytujesz klasyków, modlisz się. Praca z nieba nie spada ani pieniądze. Kiedy czyścił dno basenu, czuł się jak więzień dna. I za takie coś płacą? Nie ma umowy, żadna praca nie hańbi. A gdzie duma? Ktoś musi pracować, żeby zarabiać mógł ktoś. Żeby ktoś mógł się bawić. Basen miejsce atrakcji, tu dzieci uczą się pływać. Dorośli szaleją. Codziennie mijał ratowników, przystojnych mężczyzn o ego takim, jakby grali w „Słonecznym Patrolu”. W życiu nie mieli książki w ręku, ale mają pieniądze i sikające małolaty, jak gwiazdorzy filmowi. Pomylili basen z Hollywoodem. Spektakl trwa. Chlor przenika do mojego mózgu i ciała, nikogo to nie obchodzi, gdzie zasady BHP? Gdzie jest umowa? Nie jestem godzien umowy? Sprzątam basen,…