Co myślę o serialu „Królowa”? –

Polskie kino boi się psychologii postaci. Można powiedzieć, że jest bezradne. Netflix tnie koszty jak może. Serial ma tylko 4 odcinki. Sam pomysł serialu jest jak najbardziej ciekawy. Jednak poza tym czuję się zawiedzoiona.

Andrzej Seweryn wciela się w rolę paryskiego krawca, który zostaje odnaleziony przez wnuczkę. W sumie możemy się domyślać, że zostawil żonę bo był innej orientacji. Jednak czmu zostawił dziecko? To nie jest wyjaśnone. W serialu wszystko toczy się zbyt szybko. Bohater ma za zadanie oddać nerkę swojej córce, która nie chce go widzieć. Potem z nie wiadomo jakiego powodu godzi się z ojcem. Dla mnie pod względem relacji w „kraju bez ojców” to serial ciekawy. Nie podobają mi się jednak użye w serialu stereotypy. Jest za duży kontrast między Polską, która pokazana jest jako zacofany kraj. Kraj, który nie ma transwestytów i pojawia się jedna Loretta. Problemem serialu jest zbyt wiele wątków, jakby reżyser chciał zmieśćić za dużo w jednym filmie.

W dodatku przypadkiem stworzył uniwersum gdzie górnicy i transwestyci występują w jednym spektaklu. Gdzie dyrektor kopalni okazuje się homoseksualny. Brakuje mi tu skupienia się na psychologii postaci. Tak naprawdę postać krawca grana przez Seweryna jest dla mnie trochę jak nadmuchana lalka. Idealny, grzeczny Pan , który przebiera się za Lorettę. Uniwersum „wielkiego świata” to geje i homoseksualiści a uniwersum małego świata to kopalnia i górnicy. Jak dla mnie to wszystko jest za bardzo podkreślone a Andrzeja Seweryna poznajemy w dwóch postaciach ojca- transgeja. Nie ma tu budowy postaci. Wszystko zostaje zniszczone przez stereotypy a serial jest przewidywalny właśnie przez nie.

Daję 5/10 z racji motywu relacji ojciec- córka. Duży minus za brak konsekwencji i skupienia się na przekazie.

Reklamy