Zbliżają się Walentynki. Rozpoczyna się sezon na filmy typu Greya. Rok temu jednak do kin wchodziła komedia romantyczna „Last Christmas” gdzie główną rolę gra Emilia Clarke (Kate). Tak ta słynna Emilia z „Gry o Tron” 🙂 Co do bohaterki to nie jest to karierowiczka. W Polsce takich komedii nie zaznacie. U nas wciąż bohaterki to osoby u szczytu kariery , które kreują niezależność i wolność. Tymczasem Kate to tajemnicza pani Elf ,imprezowiczka , która ciągle poszukuje. Wiadomo, że ma problemy z rodziną. Marzy o sławie ale jest bardzo egoistyczna. Wielki plus za pokazanie tego egoizmu. Bohaterka chodzi z walizką i przypomina ślimaka. Szefowa jest toleranvcyjna bo o tyle, że tu Kate znajduje miejsce jeśli chodzi o pracę. Poza tym jest fanką George’a Michela co wynika już z tytułu filmu. W komedii tej nie czuć brawury. Jest bardziej dramatyczna niż komediowa. W życiu bohaterki pojawia się nagle Tom (Henry Golding), który troszczy się o nią jednocześnie trzymając na dystans. Kim On w ogole jest? Nie zamierzam dawać spoilerów ale to film o miłości bardzo nietypowej, która mogła się zdarzyć. Mogła i nie mogła się zdarzyć ale zdarzyła na swój sposób. Jest to też interesujący film o przemianie dtugiego człowieka. Ten film…
Niedawno przeczytałam kolejny artykuł o tym jaka to szczęśliwa jest kobieta kiedy jest sama czyt. kiedy jest niekochana i kiedy jest „starą panną”. Żyjemy w czasach kultu takiego właśnie stanu. Sama byłam w takim stanie i naprawdę nie byłam szczęśliwa kiedy widziałam inne, szczęśliwe pary (Problemy mają też single). Kiedy to zrodził się we mnie feminizm wynikający z frustracji ,że nikt mnie nie kocha. Miałam depresyjne stany i wchodziłam w krótkotrwałe relacje, które dla nikogo nie były dobre. Po każdym rozstaniu była tylko wielka rozpacz i tysiące pytań: „Co ja robię źle?”.Nigdy jako singielka nie byłam szczęśliwa i kompeltnie nie rozumiałam tych pochwał dla bycia starą panną i kawalerem. Prawda jest taka, że ludzie samotni odczuwają wstyd, że są sami i stosują mechanizmy obronne. Dzięki nim czują się lepiej. Każdy z nas je stosuje w różnych sytuacjach. Samotność powinna być wstydem. Jednak dziś większość ludzi szpanuje nią. Kawalerowie/Panny (mówię o tych rzekomo lubiących swój stan) to zazwyczaj (Oczywiście nie każdy) to osoby narcystyczne. Nastawione na siebie i swoje przyjemności. To osoby, które nie potrafią oddać siebie dla drugiej osoby. Jednak jak wiecie w zdrowym związku jest i miejsce na przestrzeń. Single żyją w świecie streotypów, że każdy odbierze im ich…
Walentynki tuż tuż. Wielu z was spędzi je samotnie patrząc na inne pary i pytając: „Co ze mną nie tak” , „Czemu jestem sam/sama”. Znam ten ból bo też pytałam oto wielokrotnie. W końcu przestałam się przejmować i pojawił się ON. Mój jedyny. Wybranek mego serca. Aby doszło do miłości musi być wyznanie. Wyznanie poprzedzone oczekiwaniami. To kilka postaw walentykowych: Znam swoje oczekiwania ale nie przymuszam losu na siłę czyli godzę się z samotnością mając świadomość, że ona kiedyś przyjdzie b chcę być w związku. Moja postawa jest na NIE. Walentynki to głupie śświęto. Mimo, że prawdopodobnie ktoś jest we mnie zakochany to trzeba go/ją odrzucić. Tak dla zasady. Stereotypowe myślenie o kobietach i mężczyznach a także o związkach. Brak autorefleksji i otwartości na miłość i relacje. Brak świadomości uczuć jak i mówienia o swoich uczuciach. Brak konfrontacji z własnym JA , nikt mi nie dorówna bo ja to ideał. Posatawa narcystyczna. (Związek to nie rywalizacja a wzajemne wspieranie się w pięknych i trudnych chwilach ) Brak zdolności rozpatrywania przyszłości i myślenie tylko tu i teraz Takich przykładów może być więcej. Skąd w ogole te Walentynki o tym już w kolejnych wpisach. Milego weekendu.Mam nadzieję,że spędzacie go z tymi, których…