Sobie na trzydzieste piąte urodziny
urodziny / 12 stycznia 2020

Minęło trzydzieści pięć lat od kiedy przyszłam na ten świat. Urodziłam się o godzinie 9:20 w zimny, śnieżny dzień w Kędzierzynie- Koźlu. Mieście, które Janusz Rudnicki opisuje ” Ojciec mój, kiedy miał lat 17, chciał zrobić sobie tatuaż, co wyperswadować mu chciał jego ojciec, czyli mój dziadek. Który tak mu rzekł, synu, będziesz potem żałował, będziesz się wstydził, ale dobra, jeśli już tak bardzo chcesz, to zrób go sobie w najmniej istotnym miejscu. I ojciec mój pojechał do Kędzierzyna. Ps. W którym urodziłem się ja. W mieście zwanym Wenecją województwa opolskiego. W sensie, że wszyscy mężczyźni chodzą tu zalani, a kobiety mają oczy niebieskie jak denaturat.„. W moim życiu zawsze coś się dzieje. Ostatnio jestem bardzo szczęśliwa gdyż moje życie zmieniło się. Mam obok siebie cudownego mężczyznę. Walczę tylko o strefę zawodową, która na ten moment jest ok. Jest jednak niezgodna z moimi ambicjami. Chciałabym spełnić się zawodowo i zarabiać adekwatnie do moich ambicji. Zrobić prawo jazdy. Chciałabym zamieszkać tam gdzie chcę i mieć swoje mieszkanie/nasze zrobione. No i chciałabym zostać matką. Wszystko ma swój czas, Życie nigdy nie jest łatwe. Każde moje urodziny były inne. Na moich 25 urodzinach mój przyjaciel z dzieciństwa poznał swoją żonę. Z kolei inny…