https://www.joannalech.pl/ W końcu przeczytałam tę powieść.Nie było lekko bo w międzyczasie człowiek robi multum innych rzeczy. Zacznijmy więc od początku. Głownym bohaterem jest Leo, chłopak wychowany na wsi. Mamy tutaj piękny język, nieco przesłodzony wręcz. Jest to też język poprawny. Mamy tu sporo opisów przyrody i świata. Historia toczy się krótkimi rozdziałami. Leo na początku nas przyciąga. Chłopak ze skromnego domu, łaknący samorealizacji. Kochający rysować, malować. Ojciec oczywiście alkoholik. W książce jest sporo opisów i czasem zatracają one postać LEO. Język jest ciekawy ale jakby zniknęła gdzieś fabuła. Do końca nie wiem co Asia miała na myśli pisząc o Leo. Takich mężczyzn jak Leo znam wokół siebie, nie tylko mężczyzn ale i kobiet. Szukających swojego miejsca, swojej drogi w życiu. Jednak Leo nie przechodzi specjalnych przemian. Jest jednowymiarowy niestety. Sama historia jest delikatna choć temat dotyczy nałogu , walki z porażkami. Kolejną rzeczą jaka mnie wkurza w tej powieści to brak chronologii i często o pewnych sprawach dowiadujemy się w połowie danego rozdziału. Mamy piękne cytaty Stachury, Geina itd. Każdy rozdział brzmi jak osobna opowieść albo tytuł wiersza. Nasz bohater przeżywa pierwsze miłości, emigracje, studiowanie i inne problemy. Dodatkowo oczywiście zespół muzyczny. Poza tym ten słomiany zapał. Pali papierosy i…
Kiedy słyszę historię innych pisarzy i pisarek zawsze się to powtarza. Nikt ich nie dostrzega. Nikt nie rozumie ich świata. Poza mną w tym wszystkim swoj głos dała Wioletta Grzegorzewska. Wielu o tym mówi ale nikogo nie obchodzi. Kapitalistyczny rynek literacki przypomina politykę „ręka rękę myje”. Wydawca nigdy nie pozostawnie postawiony do odpowiedzialności więc co go obchodzi to. Podobnie jest z Urzędami Pracy. Pani z Urzędu totalnie nie jest zainteresowana mną, z czego żyję tu i teraz. Podobnie jest z miłością. Artysta to zawsze gorszy sort. Nawet zmarły niedawno Milan Kundera nagle został wspomniany przez wszyskich. Nagle piszą: Ach ten wybitny Kundera! Pisarze i poeci to gorszy sort artyzmu. Jednym z podstawowych argumentów jest fakt, że ludzie nie czytają. Z pisaniem podobnie jak po studiach. Ukończysz beznadziejne studia to nie oczekuj niczego od życia. System niszczy ludzi wrażliwych? Ile tak naprawdę warte jest slowo poety czy pisarza? Przecież to wydawca daje wycenę. Przecież wszyscy piszą? iLe warty jest pisarz, jego osobowość czy to co pisze? W literaturze jest wiele etycznych pytań. Kapitalizm to król literatury. Trzeba być nazwiskiem wyprodukowanym przez wydawców. Trzeba być kurą, która znosi złote jajka. Wobec tego by być pisarzem/ poetą trzeba pracować w innych branżach. Nie…
Nepotyzm jest znany od wieków. Nepotyzm jest wszechobecny. Jednak teraz chcę napisać o współczesnej poezji i literaturze w ogóle. Literatura i poezja muszą zaistnieć w kulturze POP. Mimo wszystko warto pamiętać, że jeszcze wiele wydawnivctw ci odmówi zanim trafisz na takie, które będzie chciało cię wydać. Jesteśmy wokół mamieni self-publishingiem i hasłem „wydaj swoją książkę „. W ten sposób powstają książki Blanki Lipińskiej ale to już temat na inną dyskusję. Jakie są moje prrzygody z wydawnictwami? Dziesięć lat temu było całkiem ok. Drukowano mnie z przyjemnością, znałam szefów wydawnictw i nie bylo problemu by drukowano moje teksty. Zmieniają się czasy i niektóre wydawnictwa trwają bo idą z duchem czasu co jest objawem bardzo dobrym. Dla mnie największą wadą sztuki i litteratury jest fakt, że decyduje o tym co kto wyda nie poziom wydawniczy (Chociaż wydawnictwa stwierdzą, że to ma poziom. W wydawnictwie pracują przecież osoby kompetentne czyli po studiach np. filologicznych ). Tylko pewnie większość dostała pracę w innych okolicznościach przyrody ale nie wnikajmy. Wydanie książki to musi być przede wszystkim zysk. Dlatego wydawnictwo Edipresse Polska (Blanki L) może być zadowolone. Będzie dużo kasy i jeszcze prawo do filmowania.Po pierwsze zyski. Teoretycznie nie jest to głupie myślenie. Zauważmy, że niektórzy…
Kiedy dziesięć lat temu wydałam powieść „Level Empire” myślałam, że stanie się ona bestsellerem. Moja bohaterka daleka jest od Laury z powieści Blanki. Moja bohaterka jest brzydka ale daleko jej do „Brzyduli” . Moja bohaterka ma zaniżone poczucie wartości z powodu swojej brzydoty. Poznaje dwóch mężczyzn Antoine , który jest tajemniczy i prawdopodobnie cierpi na schizofrenię. Kolejnym jest Michael Tochman, cwaniak, syn bogacza skrywający sekrety. W tym wszystkim Sybilla, mieszanka ojca, doktra nauk biologicznych na Katholiek Universiait Leuven i matki, niespełnionej gwiazdy Hollywood. Tymczasem mamy bohaterkę Laurę Biel. Niebrzydka w tej roli aktorka Anna Maria Sieklucka. Zaczęłam oglądać przypadkiem. Zaczęłam oglądając , próbując przypisać to do jakiegoś gatunku. Pierwsze sceny Massimo „przelatuje” swoją narzeczoną. Biorą ślub. Przyjaciółka Laury Olga nie ukrywa swoich seksualnych upodobań i zjada śmietanę z klatki swojego Nacho czy jak mu tam. Massimo (Michel Morroe) zgrywa na twardziela , szefa mafii . Kobieta poślubiła faceta a już mu pyskuje : Nie jestem meblem by mi ktoś mówił co mam robić- Mówi do swojego męża. No cóż. Skoro uważa, że traktuje ją jak mebel to po co ślub? zastanawiam się czy film zakwalifikować do taniego pornola. CZy naprawdę populizm tego pragnie? Dzieło sztuki nie istnieje. Istnieje za to…