Nie chcę recenzować filmu bo recenzji jest multum. Chcę skupić się na psychologii filmu i tego jak to jest w rzeczywistym świecie. Film na wiele pytań nie daje odpowiedzi. Pokazuje mężczyzn w złym świetle. Jako tych, którzy decydują o losie kobiet. Zaczyna się niewinnie. Oto robotnicy tworzą gwiazdę dla wielkiej gwiazdy, która robi fit treningi ale no niestety jest już w pewnym wieku. W skrócie jest za stara. Mimo to wciąż piękna ale jednak. Ma poczucie, że jej życie się kończy. Jedyne co w życiu miała to samą siebie. Nie wiem kim była poza tym, że była znana. Kiedy gwiazda się starzeje ludzie przestają cię kochać. Aktualnie też się starzeje. Wszyscy się starzejemy. Nie wiem czemu bałam się iść na ten film ale nie żałuję. Nasza bohaterka jest postacią samotną. Ja jestem singielką. Mężczyźni w tym filmie są tłem. Jednocześnie to oni ustalają reguły tego show. Ona chce być kochana. To jej cel, żeby każdy ją kochał. Kiedy otrzymuje propozycje zażycia tajemniczej SUBSTANCJI mimo wcześniejszych obaw decyduje się to zrobić. Nie ma w tym składu tylko sposób zażywania. Zaczyna się od ZIELONEGO AKTYWATORA. Po chwili z ciała Elizabeth wychodzi nowa postać Sue. Każdy spodziewał się raczej młodszej wersji a tymczasem…