W końcu obejrzałam serial „Śleboda” – Opowieść prosto z Podhala, niedźwiedzie, konie i śmierć.

Pierwszy raz wykupiłam sobie SkyShowTime z racji chęci obejrzenia serialu LANGER. Już wcześniej chciałam wykupić ze względu na zachwalany serial pt. „Śleboda”. W serialu mamy oczywiście śmietankę, gwiazdy polskiego kina. Praktycznie sama obsada „znana”. Maria Dębska wciela się w panią antropolog. Przecież nie mogłaby być zwykłą Julią Kowalską. gra moją imienniczkę czyli Annę Serafin. Mamy tu już schematy w każdym serialu. Bastian, dziennikarz, który jest macho, miastowy tzw. No i zdradza główną bohaterkę ale tu jego rola się nie kończy. Wchodzimy w serial kiedy niedźwiedź bawi się zwłokami. Niedźwiaki lubią jeść zwłoki. W tym wypadku mamy zwłoki niejakiego Jana Ślebody. Mamy też konia wartego miliardy, który budzi spore zainteresowanie. Nasz dziennikarzyna zostaje zwolniony i szuka hot tematu. Dowiaduje się, że jest morderstwo na Podhalu. Tak się składa, że spotyka po drodze wnuczkę zamordowanego i jej tatusia. Jadą w tą samą stronę. Ach te przypadki. Zdefiniujmy sobie slowo ŚLEBODA bo jest to warte uwagi. Śleboda” to słowo z gwary góralskiej, które oznacza „wolność”. Oznacza to coś więcej niż tylko brak ograniczeń, jest to pojęcie związane z niezależnością, swobodą, i umiejętnością podejmowania własnych decyzji.  W górach, w pięknych Tatrach tę wolność łatwo poczuć. Ulubione motywy książek i seriali to motyw powrotu do swoich korzeni….