W końcu obejrzałam film „A Real Pain”. Film o którym słyszałam bardzo wiele. Kiedy nawet mogłam obejrzeć nie czułam tej chęci. Wczoraj wróciłam do domu i uznałam, że muszę się z tym zmierzyć. Dwóch kuzynów mieszkających w USA wybiera się do Polski by przeżyć historię babci i zobaczyć na własne oczy co musiała przeżyć. David i Benji to przeciewieństwa. Ten pierwszy jest człowiekiem ustatkowanym, zapracowanym ale też z ogromem problemów. Jest typem zamkniętym. Z kolei Benji to luzak, który ma zupełnie inną perspektywę tego bólu. Kiedy przylatują zatrzymują się w Hotelu Centralnym w Warszawie gdzie Benji otrzymuje gandzię w paczce, którą sobie wysłał. Na początek oczywiście sobie jarają. Następnego dnia trafiamy na ekipę, która wyrusza w podróż śladem historii, pamięci i holocaustu. Benji wprowadza radość w tym bolu i niepokój. Leczy nas z poczucia winy jednocześnie pokazuje nam, że cierpienie można ukoić robiąc sobie zdjęcie przy pomniku, opatrywać rany żołnierzom. Polska to kraina cierpienia i film stara się to uleczyć. Jest lekarstwem na smutki przeszłości. TY JESZ STEKA A TWOI BLISCY WALCZYLI O ŻYCIE Czy to jest twoja wina, że nasi bliscy urodzili się wtedy a my wtedy? Teraz jesteśmy przesyceni dobrobytem ale obok nas toczą się wojny. Film jest…
Alkoholizm jest chorobą. Ludzie, którzy piją zazwyczaj niszczą swoje życie. Każde uzależnienie jest złe i wszystko w dużych ilościach jest SZKODLIWE. W książce dostajemy dawkę wywiadów, różnorodnych wywiadów z ludźmi, którzy pozornie nie pasują do świata alkoholików. Ale czy istnieje taki świat? Wstępnie dostajemy wywiad z Borysem Szycem. Wielki AKTOR i terapia. Nie jest proste powiedzieć tak jestem alkoholikiem i o tym mówi właśnie znany aktor. Czytając te wywiady czułam te emocje, o których pisali. ZAPRASZAM DO WYSŁUCHANIA RECENZJI
Istnieją na tym świecie tabletki, które postawią nas na nogi. Niestety krótkotrwale, niestety. Co to znaczy dobrze się czuć? Postanowiłam zrobić przemeblowanie w pokoju i w końcu mój pokój jest podzielony na studio. Ale to jutro wam pokażę.
Nie chcę recenzować filmu bo recenzji jest multum. Chcę skupić się na psychologii filmu i tego jak to jest w rzeczywistym świecie. Film na wiele pytań nie daje odpowiedzi. Pokazuje mężczyzn w złym świetle. Jako tych, którzy decydują o losie kobiet. Zaczyna się niewinnie. Oto robotnicy tworzą gwiazdę dla wielkiej gwiazdy, która robi fit treningi ale no niestety jest już w pewnym wieku. W skrócie jest za stara. Mimo to wciąż piękna ale jednak. Ma poczucie, że jej życie się kończy. Jedyne co w życiu miała to samą siebie. Nie wiem kim była poza tym, że była znana. Kiedy gwiazda się starzeje ludzie przestają cię kochać. Aktualnie też się starzeje. Wszyscy się starzejemy. Nie wiem czemu bałam się iść na ten film ale nie żałuję. Nasza bohaterka jest postacią samotną. Ja jestem singielką. Mężczyźni w tym filmie są tłem. Jednocześnie to oni ustalają reguły tego show. Ona chce być kochana. To jej cel, żeby każdy ją kochał. Kiedy otrzymuje propozycje zażycia tajemniczej SUBSTANCJI mimo wcześniejszych obaw decyduje się to zrobić. Nie ma w tym składu tylko sposób zażywania. Zaczyna się od ZIELONEGO AKTYWATORA. Po chwili z ciała Elizabeth wychodzi nowa postać Sue. Każdy spodziewał się raczej młodszej wersji a tymczasem…