Bridget, nie jestem i nie byłam jej fanką. Z kolei wczoraj obejrzałam część trzecią. Jaka jest Bridget? Konkretna, ambitna, lubi dobrze zjeść. Walczy z tuszą. Taką Bridget pamiętamy. Ma do siebie dystans i przemyślenia. Od 1 do 4 części mozemy dostrzec jak się zmienia. Trochę dużo ma mężczyzn wokół jak na zakompleksioną singielkę. Tym razem użyto jednak humoru na dzisiejsze czasy. Nie zapomniano też, że Bridget żyje tu i teraz. Zamiast w deszczu całuje się w śniegu. Można się pośmiać i popłakać. Bridget zawsze reprezentowala kobiety niezależne, nieco smutne, marzące o szczęśliwej miłości. Jednak panowie traktują ją z przymrużeniem oka. W tej części okazuje się, że Daniel przeżyl. Ona jest matką i wdową dwójki dzieci. I tutaj ma już stereotypowe kompleksy samotnej matki. Przemyślenia wszechobecne w naszej kulturze. Nie zapominają nawet o ghostingu. Kiedy by poczuć się na nowo seksualną istotą Bridget zachowuje się jak MILF. Sypia więc z młodziakiem i ten młodziak po prostu ją ghostuje. Mamy też tęsknoty singielek, powrót do pracy i tęsknotę za mężem. Oczywiście młodziak po ghostingu powraca i stwierdza, że po prostu musiał pomyśleć. My singielki to znamy. Czytam teraz bardzo ciekawą książkę Petera McGraw pt. SOLO właśnie o samotnym życiu. Cała historia momentami…