W Polsce nie ma dobrych Konkursów Literackich, taka jest prawda. Ostatnio w og,ole jest posucha. Jednak mówimy tu o antologii prozy, ktora powinna zwalać z nóg. Zbiór nazwisk plus muzyka pop w wykonaniu muzycznych wyjadaczy.
I co? To nie jest hejt bo teraz wszędzie zarzuca hejt a konstruktywna krytyka. Wiecie, że jest coś takiego jak syndrom wypalenia. Autorzy cierpią na jeszcze jeden SYNDROM czyli syndrom swojego nazwiska. Co sprawia, że cokolowiek napiszą ich nazwisko powie : NIE KRYTYKUJ MNIE.
Wydaje się mi, że WYDAWNICTWO WIELKA LITERA wyszłoby lepiej gdyby zrobiło KONKURS, porządny i obiektywny. Niestety, idźmy na łatwiznę. Weźmy nazwiska i zróbmy to. Mam wrażenie, że autorzy męczyli się strasznie pisząc to. Nie wiem czy losowio dobierali piosenki do opowiadań ale jak dla mnie nie czuć nawet, że opowiadania mają cokolwiek wspólnego z piosenkami.
Żulczyk trzyma się swojego ulubionego tematu czyli uzależnień. Zero zaskoczenia, Most Poniatowskiego, samobójstwa, dragi. Oklepane jak nic.
Dawid Podsiadło:
Zakładam kurtkę, wychodzę bokiem
Nie będę czekać tak jak przed rokiem
Muzyka cichnie, już jestem w windzie
Za długo w sobie karmiłem fikcję
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,dawid_podsiadlo__kaska_sochacka,mosty.html
Co myślę o samej piosence? Słowa są dosyć płaskie. To typowe piosenki, przyjemne i niezbyt wybitne. Trochę tzw. smędzenie aromatyzowane dźwiękami. Piszący mega się męczyli, zapewne dostali za to pieniądze tylko ile? Jeśli mam być szczera to nie czuję scalenia tej prozy z piosenkami. Czasami wręcz autorzy sami nie wiedzą chyba o czym piszą.
No Comments