„Od Zera” – Netflix czyli dalszy ciąg recenzji serialu o miłości, którą powinien dostrzec świat.

Amy i Lino pobierają się mimo,że nikt się na to nie zgadza. Przypominam sobie, że kiedy mieszkałam w Kędzierzynie-Koźlu marzyłam aby pokochał mnie obcokrajowiec. Dlatego z radością pojechałam do Belgii. Chciałam się zakochać. Poznałam tam nawet Christiana, studenta medycyny. Jednak zafascynowałam się Mr.L. Niestety jego miłość do mnie była zbyt mała. Poza tym zachowywał się często wobec mnie jak ojciec.

Wynikało to też z kultury i z wieku. Bez wątpienia fascynowała mnie jego uroda, niezwykłe ciało w kolorze oliwkowym, długie, kręcone włosy. Nie mieliśmy w sobie zbyt odwagi by powalczyć o nas. Poza tym ja chciałam skończyć studia. Ślub naszych bohaterów jest wielkim wydarzeniem. Zazdroszczę Amy takiej siostry, która docenia ich miłość na każdym kroku. Na dzień przed ślubem mówi:

  • Wasz ślub powinien zobaczyć cały świat!!!

Jest to oparte na prawdziwej historii. To idealny, wzruszający serial by obejrzeć z rodziną . Ten serial to próba zrozumienia miłości. Jednocześnie pokazuje dlaczego często rodzice są przeciwni naszym decyzjom i dlaczego ich nie rozumieją. Jak bardzo ważna jest akceptacja. No i ja niestety nie spotkałam jeszcze mojego Lino. Cztery lata temu mówiłabym „to Ten”. Kiedy ktoś o Ciebie nie walczy jak Lino o Amy to znaczy, że mu nie zależy. Proste i oczywiste. Zawsze będą trudne czasy. Zawsze zaczynamy od zera, kiedy budzimy się . Jako pisarka po prostu wstaję pełna marzeń. Dziś zrobiłam coś szalonego. Nie poddaję się.

W serialu mamy więc wszystko co najważniejsze w miłości. Pozornie zwyczajny romans jest też szkołą życia. Dlaczego wynbieramy dane osoby do relacji? Czym jest prawdziwa miłość i gdzie w tym wszystikim jest samorealizacja. Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiej osoby? No i, że nigdy nie wiemy w jakim miejscu życia dana osoba się znajduje i ile musiała poświęcić by znaleźć się w tym miejscu. Nie wiemy ile ktoś zrobił pracy dla drugiej osoby. Kiedy coś poświęcamy i oddajemy siebie nigdy nie będziemy szczęśliwi. Jednak warto myśleć o szczęściu drugiej osoby. Zrozumieć co ona dla nas robi. Warto też walczyć o miłość nawet jeśli inni uważają inaczej. Dlatego, że w głębi każdy z nas ma podobne oczekiwania i cele. Każdy chce być kochany, zdrowy, zrealizowany i mieć za co żyć. Nie jest to łatwo osiągnąć bez wsparcia otoczenia.

Poznajemy bohaterów w rożnych etapach życia. W różnych momentach. Ich walka z relacami z bliskimi, staranie sięo dziecko i choroba. Kiedy kobieta jako matka czuje zazdrość o miłość ojca (Jak widać to całkiem naturalny objaw). Nie jestem jeszcze matką i pewnie powiecie, że jestem antynatalistką. Na ten moment tak. Choć kocham pewną dwójkę dzieci a nawet czwóorkę. Być może kocham też dziecko, którego jeszcze nie ma na świecie.

Dalej nie będę już spoilerować. Nie ogląda się tego łatwo. Łatwiej wypada mi czytanie „Pulverkopf”. Tę historię można byłoby skrócić ale wtedy rzeczywiście byłaby dość płytka. Dziś traktujemy się jak przedmioty i znam ludzi, którzy by zbyt szybko się poddali kiedy w ich relacji pojawiłaby się przeszkoda. To niestety smutne, prawdziwe.

Reklamy

Dodaj komentarz