„Wielka Woda” w filmie i moje osobiste wspomnienia z katastrofy 9 lipca 1997 roku

Pamiętam ten dzień jak nic. Mama na dzień przed rozlaniem wody zabrała mnie na spacer . Sprawdziliśmy czy Odra wyleje czy też nie. Był też mój wujek z Holandii. Mama kazała mu wracać jakby wyczuła,że powódź nadejdzie następnego dnia. Miałam wtedy dwanaście lat i mieszkałam na czwartym piętrze w małym miasteczku Kędzierzynie-Koźlu.

9 lipca wielka fala powodziowa ruszyła na Kędzierzyn-Koźle. Byliśmy zamknięci w ciszy. Nie było prądu. Pamiętam te ciche noce. Ciche pod wodą noce. W filmie mamy Jaśminę (Agnieszka Żulewska), panią naukowiec, która kształciła się w Holandii. Totalnie wyluzowana pani naukowiec ogłasza, że powódź nadejdzie do Wrocławia. Wrocław też wtedy był zalany i Opole ale ja widzialam wtedy wszystko z perspektywy czwartego piętra. Młodzi szukali licznych rozrywek, ludzie okradali sklepy. Pamiętam ten widok. Tego widoku zapomnieć się nie da! Zalane osiedla, cmentarze. Zalało domy moim kolegą ze szkoły i znajomym. Niektórzy byli wtedy na wakacjach i musieli przedlużać swój pobyt.

Pamiętam jak mama i siostra poszły ratować samochód. A ja zostałam sama w domu i zatrzasnęłam się w domu. To było bardzo trudne bo mama i siostra proboówały otworzyć drzwi. Wyważyć. Mama przeżywała wtedy ogromny stres. Jeszcze walczyła o dostęp do leków i mleka dla małych dzieci. Pamiętam odgłos helikopetra, który lądował na dachu. Zrzucał jedzenie. Pamiętam jak ludzie rzucali się na posiłek jak szaleni!

Z dostępem do jedzenia było trudno a ja chciałam słodycze. Sąsiadka zrobiła mi twarożek z cukrem i limonką. Bardzo chciałam jeść słodycze. Noce byly trudne, takie ciche. Zawsze z balkonu było słychać bawiące się dzieci. Tym razem jednak nie. Miałam wtedy dwanaście lat. Moi rodzice szli ratować szpital. Jednocześnie myśleli o nas. Nie zabrakło gości z Kędzierzyna, którzy przywozili alkohol i słodycze. Była to dla nich atrakcja, przypłynąć do nas. Tymczasem ja patrzyłam na to jak zalęknione dziecko. Pamiętałam też lęk i odgłosy kiedy woda powoli uciekała i mogliśmy wyjść na zewnątrz. Inni naprawdę zostali zalani. Zostało zalane wszystko.

Tymczasem Jaśmina Tremer musi użerać się ze starszym profesorem Hydrologii. Typowy urzędnik. Ogólnie frywolna Jaśmina ale bardzo inteligentna i zadziorna, która popija soki i syropy, ćpa. Wiemy, że z Marczakiem (Tomasz Schuchardt) łączy ją zażyłość. Jakaś przeszłość. Jaśmina żyje w związku z Holendrem, który prawdopodobnie jest jej kolegą ze studiów. Nasza bohaterka na pytanie dlaczego nie wybrała Polski do studiowania tylko Holandię mówi, ze nie mamy w Polsce coffe shopów.

Rok 1997 – Nie było telefonów komórkowych i wydaje mi się to jakieś dziwne. Nie było Alertów. Tymczasem Wrocław pokazany jest jako wielkie miasto. Film pokazuje jak bardzo ludzie martwią się najpierw o swoje tyłki i stanowiska a dopiero potem myślą o innych. Nie słuchają ludzi młodych. Jak ciężko udowodnić prawdę. Nasza bohaterka nie jest matką Polką. Odebrano jej Klarę, córkę. Dobrze, że coraz bardziej poruszane są tematy kobiet- niematek, matek. Nie każda kobieta ma uczucia macierzyńskie. W tym serialu akurat nasza bohaterka wybiera naukę a nie wychowanie. Żeby ciekawiej dziewczynka nie wie, że Jaśmina to jej matka. W roli Klary (Blanka Kot).

W roli prezydenta występje Tomasz Kot. Ewidentnie pokazane jest, że władza jest zawsze na pierwszym miejscu. Wygrywa.

Film oddaje w piękny sposób tamte lata. Choć te przeżycia są we mnie. Miałam ten luksus życia na czwartym piętrze chociaż jak mama musiała wnosić wózki z nami bo w tych blokach nie było windy. Niegdyś szare bloki po powodzi pomalowano w kolory jaskrawe.Po powodzi ludzie próbowali wracać do normalności. Woda spływała dalej porzucając nas, ludzi. Każda katastrofa to momemt kiedy politycy mogą decydować o naszych losach ich decyzje często są złe.

W polityce to się zjada ciastka, których nie ma

Mówi minister i to są słowa zgodne z prawdą. Wszyscy żyjemy w bańce, głowie polityków, któorych ludzie sami wybrali. u jest problem wysadzenia wałów, zawsze ktoś ucierpi niezależnie od decyzji. Film to pięknie pokazuje. Wojsko Polskie reprezentowane między innymi przez Porucznika Rozwalkę (Piotr Rogucki) jest nieudolne i bardzo schematyczne. Mamy tu „zwykłych ludzi”, którzy mieszkają sobie we wsi Kęty. Od razu widzę też co roku zalewany Baborów. Ludzi, którzy nie oddadzą swojej Ziemi za żadne skarby. Za nic. Ich agresja jest bardzo ostra. Obrona Ziemi , ojcowizny jest cechą naszego narodu, który zmian nie lubi. Jeśli Polak przyzwyczaji się do czegoś to zmiany są kojarzone negatywne. Symbolem tego podejścia jest Adam Rębacz (Ireneusz Czop). Film ogólnie jest interesujący. Ogólnie jedzie jednak stereotypem jak profesor to pozbawiony luzu i wiedzy. Opiera się na starych schematach a młoda tylko ma rację. Te schematy bardzo drażnią. Bohaterka przedstawiona jest jako pani geniusz. Jako kobieta-geniusz jest traktowana z góry i starszyzna jej nie akceptuje.

Wracając do moich osobistych wrażeń pamięam, że wtedy zjednoczyliśmy się z sąsiadami. Chodziło się od sasiada do sąsiada do sąsiada a smutny jest fakt, że tuż po powodzi sąsiedzi stali się dalej sąsiadami , zwykłymi na „dzień dobry” jakby powodzi nigdy nie było. Potrafimy się jednoczyć w trudnych chwilach a potem o tych trudnych chwilach zapominamy. Niestety. „Wielka woda” wyschła pozostawiając ślady na domach, budynkach „Tu była powódź”.Mieszkałam cztery lata w Baborowie i to był też tern zalewowy. Przykre, że tereny zalewowe są potrzebne dla polityki. To jest ten moment kiedy polityk może wygrać głosy wspierając onfiary powodzi.

Warto obejrzeć film i przypomnieć sobie: „Co robiłam 9 lipca 1997 roku” i jak bardzo wpłynęło to na moje życie. Pamiętam, że niektorzy byli po prostu na wyjeżdzie i nie odczuli tak powodzi. Jedynie mieli problem z dostaniem się do domów, mieszkań ale jeśli mieszkali na parterze to nie mieli zbytnio kłopotów.

Reklamy

1 opinia o “„Wielka Woda” w filmie i moje osobiste wspomnienia z katastrofy 9 lipca 1997 roku

  1. Powódź jest w odwrocie

    Oglądając serial zastanawialam się czy gdyby powódź wydarzyła się dziś sprawy potoczyłyby się podobnie… Byłyby już telefony komórkowe, na Instagramie i Tik Toku byłoby mnóstwo nagrań, ludzie może szybciej potrafiliby się zorganizować, a co zrobiłaby władza? Żywię nadzieję, że byłoby lepiej. Serial wciąga jak produkcja Czernobyl, ciekawe historie bohaterów i zdjęcia zalanego Opola. Warto!

Dodaj komentarz