Matury i serial #bringBackAlice- Czyli co tam u młodzieży piszczy czyli nie ma szczęśliwych zakończeń

Serial #bringBackAlice miał premierę niedawno. Powstał dla maturzystów by oglądając go mogli się trochę rozluźnić. Pobujać się trochę w świecie marzeń każdego maturzysty i być jak Alicja Stec. Bycie Influencerem znaczy bycie bogatym. Bogactwo i sława to pragnienie współczesnej młodzieży.

W ich wieku też o tym marzyłam. Zdobyć sławę, zachłysnąć się. Zwłaszcza, że urodziłam się w tym samym mieście co reżyser. Reżyser też pochodzi z Kędzierzyna- Koźla i wcześniej zrobił film „Ostatni Komers”. Matury od zawsze budzą kontrowersje. Istotnym pytaniem jest czy to miernik dorosłości? Czy wyznacznik tego kim jesteśmy? Czy matura czyni nas lepszymi ludźmi.

Tymczasem postacie z naszego serialu jak dla mnie nie pasują do siebie. Żyją w wielkiej bańce . serial jak wiele innych seriali czy filmów o bogaczach ma niby pokazać z lepszej strony. W końcu brat Weroniki to typowy bad boy o imieniu Tomek. Typowy bad boy czyli ma nieczystą kartotekę ale dobre serce i chce wiedzieć co się stało z jego siostrą. Dlatego postanawia skontaktować się z Paulą, w której raczej się zakochuje.

Mamy też Patryka, chłopak pochodzi z biednego domu ale ma stypendium. Mamy tu pokolenie, mlodzież , którzy urodzili się w świecie Internetu. Młodzież, która zdaje matury dziś mierzy się z tym problemem. Nie znali innego świata niż ten.

Jeśli chodzi o sam serial to przypomina mieszankę „szkoły” i „Ukrytej prawdy”. Porównanie go do „Plotkary” choć chyba nowej wersji jest mocno przesadzone. Jestem #teamplotkara stara wersja z Blake Lively i Leighton Messner.

Tematem maturalnym z polskiego był: człowiek pełen sprzeczności albo co sprawia, że człowiek staje się dla drugiego bohaterem? Odpowiedzi jest multum. Tymczasem jak to w tego typu serialach trzeba poruszyć tematy ważne takie jak narkotyki i problem homoseksualizmu. Nie może zabraknąć tematu samobójstwa poprzez brak akceptacji w rodzinie tego typu spraw. Rozumiem przesłanie filmu ale jest on sztuczny. Mamy te bananowe dzieci, które poprzez wsparcie rodziców są tym kim są. Ciężko winić młodzież, że pochodzi z takich rodzin.

Wiadomo, że głównym motywem jest Alicja Stec, która poszukuje swojej przyjaciołki i zarazem dziewczyny Wery wraz z jej bratem Serial wieje chaosem i choć w swoim zamiarze ma być dla młodzieży to do końca nie rozumiem przesłania.

W świecie mainstreamu jedynymi problemami młodzieży jest problem orientacji, narkotyków, różnica klas. alkoholów.Serial nie spogląda na młodzież z innej perspektywy. Osobwości w serialu są puste, suche, infantylne. Konkretnie nie wiadomo o co chodzi w serialu. Co autor miał na myśli?

Reżyser poszedł na łatwiznę by przedstawić tę młodzież. Nie pokazał ich relacji w szkole poza Patrykiem, który jest homoseksualistą i dostaje stypendium. Za bardzo skupił się na tematyce LGBT . Nie pokazał też, że warto się uczyć. Nie pokazał nic poza sztuczną historią tajemniczego zaginięcia. Plastikowy świat bohaterów daleki jest od rzeczywistości.

Rozumiem, że serial został puszczony jako przedmaturalna terapia. Niestety jest przesycony kolorami, ujęciami z teledysku, że brakuje mi prawdy. Serial nie niesie prawdy. Alicja, która obwinia każdego o śmierć Very chociaż to ona rzekomo ją zabiła jest dla mnie tak słabe. Rola policjantki Jowity Budnik jest tak źle napisana, litości. Powinno być więcej Marii Werner bo jak dla mnie jej rola w ogóle nie jest napisana.

Przesłaniem filmu jest hasło, że NIE MA SZCZĘŚLIWYCH ZAKOŃCZEŃ. Czy historia kończy się happy endem? To film dla młodzieży , ktora próbuje wpsować się w system. Dla młodych ludzi, którzy wkraczają w dorosły wiek a nad każdym z nich stoi nasza „Alice in Wonderland”.

Nie przemawia do mnie serial,a zwłaszcza jego zakończenie. W całej batalii rodem z „Pretty Litlle Liars” tylko nie tak wkomponowanej w scenariusz mamy praktycznie bohaterów gdzie szkoła jest tylko jakaś obok. Wszyscy zapewne uczą się idealnie. Szkoły w tej historii w ogole nie ma.

Czy gdybym miała dylemat co zrobić ze swoim życiem czy ten serial by mi pomógł?

Nie. Jest oparty o świat młodzieży i typowe zachowania młodych ludzi. Nie uczy jak rozwiązać problemy a raczej jak je stwarzać. Z niepedagogicznych rzeczy w telewizji warto przypomnieć sobie rekamę T-mobile o „Gier Guru” albo program „Nastolatki rządza kasą”.

Młodzież w tyc czasach nie ma potrzeby zgłębiania czy wrażliwości. Wiedzą, że liczy się kasa i sława. Sex jest przyjemnością. Oczywiście nie każdy bez wątpienia dzieci to wytwory kapitalizmu. Dlatego, że to właśnie chcą wciąż mieć nowe zabawki. Kapitalizm podsyca te zabawki i budzi pragnienie. Im więcej masz, posiadasz tym więcej znaczysz w tym świecie.

Jakbym była przed maturą i z jakiegoś przypadku czytała książki albo pochodziła z biednej rodziny to ten serial mógłby mnie zdołować. Pokazuje po raz kolejny, że jednak wartością są pieniądze a jak jesteś homo/les to musisz to ukryć wśród twoich rzekomo liberalnych przyjaciół. Koniecznie mścij się na przyjaciołach. Zniknij najlepiej na rok.

Wszysko to możesz mieć jeśli inni będą cię kochać.

„Moi kochani znajomi….”

Hasło „Nie ma szczęśliwych zakończeń” brzmi jak zaprzeczeie coachingowe mantry. Pamiętaj nawet elita nie jest szczęśliwa bo to co ma to tylko pozory.

Czy naprawdę nie można zrobić polskiego serialu dla młodzieży bez stereotypów?

Leave a Reply